Mówią, że „przypadek” to imię Ducha Świętego, którego używa, gdy chce pozostać incognito. W lipcu miałem takie zdarzenie, że po zakończeniu pracy poszedłem na przystanek tramwajowy, aby wracać do parafii. W drodze przypomniałem sobie, że klucze do mieszkania zostawiłem w pracy. Wróciłem się. Gdy akurat miałem zamykać drzwi do mojego miejsca zatrudnienia przyszła tam pewna kobieta. Była przekonana, że Sąd, gdzie pracuję, jest otwarty od g.15.30, bo tak błędnie wyczytała w internecie. Przyjechała spoza Krakowa, w Polsce miała być jeszcze kilka dni w ramach urlopu. Wysłuchałem jej, przyjąłem jej dokumenty. Dotarło do mnie, że Bóg nawet z mojego zapomnienia i z błędu tamtej osoby potrafi wydobyć dobro. Bóg bowiem działa po cichu i łagodnie. […]