Kto kocha bardziej

 

 

Parę dni temu w kalendarzu można było wyczytać, że obchodzimy Dzień Ojca, święto raczej mało nagłaśniane. Do Dnia Matki, obchodzonego w Polsce w dniu 26 maja, jesteśmy przyzwyczajeni od lat. Mamy przyjmują wtedy życzenia i otrzymują zwykle laurki i kwiaty od dzieci. Znaczenie jednego i drugiego święta polega na tym, że matce i ojcu okazuje się szacunek, miłość i podziękowania za trud włożony w wychowanie. Miłość matki i ojca do dzieci i miłość dzieci do rodziców jest fundamentem życia rodziny. Dzisiejsze stwierdzenia Jezusa o miłości większej niż ta rodzinna, zaskakują. […]

Nie bójcie się ludzi

 

 

W dniu 20 lipca 1969 roku dwaj amerykańscy astronauci opuścili statek Apollo 11 i stanęli na księżycu. Trzeci astronauta, Michael Collins siedział w pojeździe kosmicznym, spoglądał na odległą o 364 000 km Ziemię. Wyglądała jak biało niebieska kula. Jakiś czas później Collins zapisze w swojej książce: „Gdyby politycy mogli spojrzeć na Ziemię z tej odległości, zobaczyliby, że nie ma żadnych granic. Spory między ludźmi stają się niesłyszalne”. […]

Idźcie i głoście

 

 

Niektórzy mówią, że w ostatnich latach ulubionym świętym niejednego katolika jest święty spokój. To nieprawda. Wasza obecność temu przeczy. Chcemy być ludźmi, którzy zachowują gotowość ciągłego rozwoju miłości, naprawiania jej, nie przez nas, ale przez Ducha Świętego, czyli nawrócenia. Dlatego potrzebujemy świętych jako sprawdzonych naśladowców Jezusa. […]

Nie potrzebują lekarza zdrowi

 

 

Wielu było aktorów wcielających się w rolę brytyjskiego wywiadowcy Jej Królewskiej Mości Agenta 007 JAMESA BONDA. Przypuszczam, że macie podobne skojarzenia jak ja: szybkie samochody i piękne kobiety, ciosy w podbródek i celne strzały z pióra w niegodziwców; a na bankietach nieodłączna prośba do kelnera proponującego trunek: „Martini, wstrząśnięte, nie zmieszane!”. Takie obrazy kojarzą mi się z tym bohaterem brytyjskiej popkultury. Wśród licznych aktorów grających Bonda szczególnie cenię Pierce Brosnana. Ten Irlandczyk nie wstydzi się stwierdzić: „Na koniec dnia musisz mieć coś, na czym się oprzesz, a dla mnie tym czymś jest Bóg, Jezus, moje katolickie wychowanie, moja wiara”. […]

Bierzcie i jedźcie z tego wszyscy

 

Nasz Pan [Jezus Chrystus] miał Boskie poczucie humoru, bo odsłaniał przed nami prawdę, że wszechświat jest sakramentalny. Bo sakrament, w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu, łączy w sobie dwa elementy: jeden widzialny, drugi niewidzialny – jeden, który można zobaczyć, posmakować, dotknąć, usłyszeć; i drugi – dla oczu ciała nieuchwytny (…) Wypowiadane słowo jest swego rodzaju sakramentem, bo istnieje coś materialnego, czy słyszalnego, co się z nim wiąże [ a także] wiąże się z nim coś duchowego tj. znaczenie. Koń może usłyszeć śmieszną historyjkę [jakiś żart] równie dobrze jak człowiek (…) ale na jej końcu to człowiek może się z niej zaśmiać, natomiast koń żadną miarą śmiać się z niej nie będzie. Przyczyna jest taka, że koń odbiera tylko materialną warstwę tego znaku czyli dźwięk, człowiek natomiast dociera do jego niewidzialnej, duchowej warstwy czyli do jego sensu” (Fulton Sheen. Księga sakramentów. Kraków s. 23-24). […]

Bóg umiłował świat

 

Sala miała trzy łóżka. W oknach nie było krat, zatem nie było to więzienie, ale miejsce zamknięte, strzeżone, zaopatrzone we wrażliwych pomocników, badaczy i wspieraczy ludzkiego zdrowia, krótko „służbę zdrowia”. Miejsce udzielania się leczących i leczonych. Szpital stał się przestrzenią przeżywania przeze mnie w tym roku tajemnicy Boga w Trójcy Świętej Jedynego, gdzie wespół z dwoma panami, mogłem mówić i słuchać o tym, co ludzkie i Boże. […]