Przed oknem mojego domu rośnie dąb. Został zasadzony może pięć albo sześć lat temu przez sąsiada. Dzisiaj drzewo jest już całkiem spore, swoją wysokością sięga pierwszego piętra. To drugi dąbek posadzony w tym miejscu, pierwszy, mimo starań nie przyjął się i usechł. Kiedyś rósł tu zaledwie kijek z korzeniami. Sąsiad doglądał go wówczas codziennie, podlewał, prostował, otoczył kilkoma wspornikami, wokół których zawiązał taśmy, aby krzewina mogła wznosić się w miarę strzeliście. Woda, gleba, światło, powietrze sprzyjały rozwojowi dębu. Miejsce i przetrwanie drzewko zawdzięcza jednak dbałości i trosce mojego sąsiada.
+Veni Sancte Spiritus! 27 nd zwykła rok A 4 października 2026
Iz 5,1-7; Ps 80; Flp 4,6-9; Mt 21,33-43
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Słowo Boże wyprowadza nas dzisiaj ze świątyni i prowadzi do winnicy. Ona jest obrazem świata stworzonego, który się rozwija, a jego sensem jest wydawanie owocu. Gdy prorok Izajasz pisze pieśń o miłości do swojej winnicy nikt nie ma wątpliwości, że to nie tylko urzekający poemat literacki, ale przede wszystkim teologiczne przesłanie o miłości Boga do ludzi, zwierząt, roślin, pół, gór, rzek i mórz, nieba i ziemi, słowem – do stworzenia.
Świat istnieje dzięki Stwórcy jako Jego dzieło stworzenia, ale można odnieść takie wrażenie, że świat nie chce uznać stworzenia, a niektórzy uzurpują sobie władzę stwórczą. Widzimy, że człowiek w swoim zaślepieniu, swojej pysze i chciwości usiłuje zająć miejsce Pana Boga w świecie. Dla niektórych osiągnięcia nauki i wykorzystanie odkrytych praw przyrody jest argumentem za niewiarą w Boga. Wydaje im się, że odkrywanie prawdy o świecie stworzonym i nabywanie faktycznych umiejętności lekarskich czy technicznych stoi w sprzeczności z istnieniem Boga. Jakby Bóg miał odmówić człowiekowi używania rozumu i podejmowania decyzji dla dobra wspólnego! Medycyna, fizyka, chemia, matematyka żadną miara nie podważają istnienia Boga, ale potwierdzają Jego mądrość oraz pokorę, że zechciał się tym podzielić ze swoim stworzeniem.
Wie o tym św. Paweł, gdy pisze Filipianom w końcówce swego listu. Mówi im wprost, by się nie martwili tym, co ich spotyka – krzywdami, oszczerstwami. Doświadczenie grzechu – własnego i cudzego – jest bowiem smutnym dziedzictwem naszego upadku w grzech pierworodny. Nadzieja płynie od zmartwychwstałego Chrystusa. On daje pokój Boży, który będzie strzegł serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Apostoł zbiera to, co najistotniejsze w postawach moralnych wynikających z Ewangelii; jest to, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie. Święty Paweł wskazuje, żeby tego strzec z rozwagą. Bo to jest jak drogocenna winnica uprawiana latami przez Ducha Świętego w sercu osób, które się nawracają.
Mamy świadomość prostej przekładalności obrazów dzisiejszej przypowieści Jezusa; winnica to cały świat, gospodarz winnicy to Bóg, ludzie są rolnikami. Historia zabójstwa syna gospodarza winnicy to proroctwo Jezusa o Sobie Samym, czyli że taki będzie Jego los – Syna Bożego posłanego przez Ojca, aby Jego krew odkupiła grzeszne dusze rolników – zabójców.
Bóg pyta mnie o rozwój owocu w winnicy życia. Mogę się zbuntować, odwrócić, udawać, że nie wierzę, dokonywać własnych wyborów wedle moich pomysłów na szczęście. Trzeba zauważyć, że współczesna kultura masowa zachęca nas do buntu wobec Boga. Posuwa się do absurdu zachęty do zabijania dzieci poczętych, do „promocji aborcji”, do przyzwyczajania do eutanazji. My jako wspólnota dzierżawców możemy w winnicy Boga stać się zgrają złoczyńców. Bogu nie chodzi ostatecznie o plony, ale o nas (ks. T. Jaklewicz. Punkty. Katowice 2016 s. 103). Na ile Jezus jest „kamieniem węgielnym” mojego życia?