Dostojny Teofilu

 

Przypuszczam, że gdyby dzisiaj św. Łukasz pisał swoją ewangelię mógłby ją rozpocząć od mniej więcej takiego wstępu: Droga Katarzyno, drogi Piotrze, droga Marto, drogi Sławku! Od jakiegoś czasu nie miałem z wami kontaktu, bo było mi ciężko na sercu i oddaliłem się od bieżących spraw, wyciszyłem nasze relacje. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o Kimś, kto przemienił moje życie. Jak wiecie, ufałem różnym ludziom, którzy chwalili się swoimi osiągnięciami, znajomościami, układami, pieniędzmi. I wiecie, jak źle na tym wyszedłem. Zrozumiałem, że nic nie zbuduję na sile pięści albo sile obraźliwego języka. Spotkałem Jezusa z Nazaretu, prawdziwego Boga i Człowieka, którego siłą jest bezwarunkowa miłość i słowa prawdy.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            3 nd zw C 26 stycznia 2025

Ne 8,2-10; Ps 19; 1 Kor 12,12-30; Łk 1,1-4; 414-21

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Ewangelista dzieli się doświadczeniem miłości. Takiej, która przemieniła Jego życie, bo jest nadprzyrodzoną, bo nie jest tylko emocją czy chwilowym zauroczeniem. To miłość, która w niewidzialnym Bogu ma swoje źródło, a otrzymał tę ożywczą wodę poprzez bezinteresowne uczynki spotkanych ludzi, którzy krzyż uczynili swoim znakiem rozpoznawczym.

Chcę zwrócić uwagę na dwa ważne zwroty św. Łukasza z dzisiejszej ewangelii. Pierwszym jest wyrażenie dostojny Teofilu. Właściwie można by do nas wszystkich skierować to powitanie i powiedzieć: Witajcie dostojni Teofile! Witajcie wszyscy do których ewangelista Łukasz skierował swoje pismo, gdy sam wysłuchał przekazu apostołów o Jezusie z Nazaretu. Trzeba nam wiedzieć, że „Teofil” to nie tylko imię własne oznaczające kogoś konkretnego, ale to także słowo oznaczające w swoim rdzeniu teo-fila, czyli człowieka miłującego Boga. Myślę, że każdy z nas jest tym, który pragnie odkrywać miłość Boga do siebie i pragnie rozwijać siebie poprzez miłość do Boga. Każdy z nas jest takim teo-filem.

Wizyta duszpasterska jest takim spotykaniem się z Wami – Teofilami, których konkretne imiona można poznać. Chodząc po kolędzie otwieracie przed nami drzwi domów. Modlimy się, krople wody święconej padają na wasze ciało, całujecie krzyż. Te liturgiczne gesty są zewnętrznym znakiem waszej relacji z Bogiem, który w ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie okazał nam miłosierdzie. Tych kilkanaście minut wizyty kolędowej to niewiele, aby opowiedzieć o miłości Boga. Niemniej jestem wam wdzięczny za szczere i niekiedy bardzo głębokie słowa dotyczące waszej więzi z Bogiem, z ludźmi, waszej troski o Kościół i naszą Ojczyznę. Szczególnym i częstym wątkiem moich rozmów w tym roku jest bolesna dla nas, nagła śmierć ks. proboszcza Marka Hajdyły; wspominacie go serdecznie, bo w nim dostrzegliście dobrego człowieka i Bożego kapłana; posługując się dzisiejszym zwrotem św. Łukasza – prawdziwego TEOFILA.

Drugim zwrotem dzisiejszej ewangelii jest „Jezus w mocy Ducha”. Wiemy, że wrócił do ludzi z pustyni po 40 dniach modlitwy i postu. Jezus łączył modlitwę z postem. Przemodlił post. Przepościł modlitwę. Co to znaczy w, że był w mocy Ducha? Jeśli tak można powiedzieć, Jezus wsłuchał się w Ducha Świętego, który na Nim spoczął nad Jordanem. Modlitwa jest bowiem wsłuchaniem się w Boga. Jest trwaniem w Jego miłującej obecności. Jezus pości. Duch Święty uzdalnia Go, aby przez ograniczenie napoju i jedzenia panował nad swoimi pragnieniami. Pościmy przecież nie tylko od jedzenia, ale od nadmiaru wrażeń, by panować nad swoimi emocjami i pragnieniami. Jesteśmy powołani do życia jak Jezus – „w mocy Ducha”. Spójrzmy na naszą modlitwę i post. Czy łączymy jedno z drugim? Na ile jest w tym nasza miłość do Boga?

1 thoughts on “Dostojny Teofilu

Dodaj komentarz