Uszanują mojego syna

 

 

Przed oknem mojego domu rośnie dąb. Został zasadzony może pięć albo sześć lat temu przez sąsiada. Dzisiaj drzewo jest już całkiem spore, swoją wysokością sięga pierwszego piętra. To drugi dąbek posadzony w tym miejscu, pierwszy, mimo starań nie przyjął się i usechł. Kiedyś rósł tu zaledwie kijek z korzeniami. Sąsiad doglądał go wówczas codziennie, podlewał, prostował, otoczył kilkoma wspornikami, wokół których zawiązał taśmy, aby krzewina mogła wznosić się w miarę strzeliście. Woda, gleba, światło, powietrze sprzyjały rozwojowi dębu. Miejsce i przetrwanie drzewko zawdzięcza jednak dbałości i trosce mojego sąsiada. […]