Rzadko, albo wcale na reklamach można zobaczyć ludzi zapłakanych. Łza jest powszechnie odbierana jako oznaka słabości albo bólu. Kto chciałby być postrzegany jako słaby albo chory? Na reklamach zwykle przedstawia się ludzi uśmiechniętych, ładnych, zdrowych, bogatych. Te kategorie mocno wykrzywiają prawdziwy obraz naszego życia. Bo łzy są prawdą naszego życia, miarą bliskości w przyjaźni, jak łzy Jezusa, który zapłakał po śmierci Łazarza.
+Veni Sancte Spiritus! 5 nd WP rok A 22 marca 2026
Ez 37,12-14; Ps 130; Rz 8,8-11; J 11,1-45
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Łzy mogą być miarą ludzkiego bólu. Mogą być także miarą ludzkiego zachwytu. Kiedy przez proroka Ezechiela Bóg mówi Żydom, że otwiera ich groby i wydobywa ich z grobów oraz ducha im udzieli, aby żyli, to odbiorcy tego proroctwa mogą się przerazić mocą Boga. Nie będzie to jednak wyniszczający strach, lecz bojaźń Boża wywiedziona z przekonania, że Bóg jest panem nad śmiercią. Takie proroctwo może wzruszyć, pewnie wywołać także łzy zachwytu nad miłością Boga żywego, który nie pragnie śmierci, ale życia. Przywrócenie do życia ludzi umarłych pozostaje w mocy kochającego Boga. Bóg pragnie, aby ludzie – jego zmartwychwstałe dzieci – żyli w nowym ciele i nowym duchu, w świętości i bez końca.
Człowiek jest stworzeniem Boga, powołanym do życia z miłości i powołanym do miłości. Gdy św. Paweł pisze wspólnocie chrześcijan w Rzymie o „życiu z Ducha”, ma na myśli uświęcającą jedność człowieka ochrzczonego z Duchem Świętym; od chwili chrztu bowiem człowiek Chrystusa staje się domem dla Ducha Świętego. Jeśli ten dom będzie do śmierci rozświetlony mocą uczynków miłości, rozświetlony łaską Bożą, to można być spokojnym, że „Ten, co wskrzesił ciało Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha”.
Nim spojrzymy na ewangelię postawmy sobie pytanie: dlaczego Wielki Post jest nam bliski? Bo obrazuje skalę ludzkiego cierpienia. Bo pokazuje także ludzi, którzy są nam bliscy, bo cierpią i pomagają nam godnie znieść cierpienie, nadać mu sens. Pokazuje grymas bólu na twarzy Zbawiciela, pokazuje nawet Jego łzy… To jest miara przyjaźni Jezusa. Im bardziej potrafi cierpieć z bliskim, z bliźnim, tym bardziej okazuje swoją przyjaźń. Bowiem przyjaźń jest niewidzialną nicią, która łączy ludzi mimo bólu, mimo rozstania, mimo śmierci.
Ewangelia pokazuje łzy na obliczu Jezusa. Pomyślałem, kiedy Jezus płakał wcześniej nad śmiercią bliskiej osoby i dotarło do mnie, że na pewno wzruszył się nasz Zbawca nad śmiercią swojego duchowego, ukochanego taty, świętego Józefa. Teraz płacze nad śmiercią przyjaciela, Łazarza. To pozornie zupełnie dwie różne śmierci, dwa odejścia, dwa zgony; pierwszy czyli śmierć Józefa jest dla nas całkiem okryty tajemnicą, nie wiemy, kiedy miała miejsce śmierć Józefa, możemy się tylko domyślać, że w Nazarecie. Mamy jednak stuprocentową pewność, że była to strata dla Maryi i Jej Syna, a duchowego Syna Józefa. Przecież to właśnie Józef ukształtował w Jezusie pokorę, zdolność składania siebie w ofierze jak również bezgraniczną ufność w czułość Ojca niebieskiego.
Śmierć Łazarza jest w jakiś sposób przewidziana przez Jezusa i wpisana w Jego pedagogię wobec uczniów. Zauważmy, że św. Jan ewangelista napisał: „(3) [Łazarza] Siostry (…)posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. (4) Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. Jezus ma plan. .Jezus przewiduje śmierć przyjaciela, ale pragnie pokazać władzę nad tą śmiercią. Jezus wskrzesza swojego przyjaciela. To Jego ostatni cud. To równocześnie zapowiedź własnej śmierci i z martwych powstania. Jezus dziękuje Ojcu niebieskiemu za moc życia udzieloną Łazarzowi na nowo. Jezus nie jest magikiem, ale Synem Ojca życia. Ta moc zawsze jest miłością, bo tylko miłość daje życie. Jezus powiedział: „(26) Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” Czy w to wierzę?