Niespełna trzyletni chłopczyk nim opuścił dom babci szukał uporczywie obrazka z ulubionym samochodem. Ciągnął swego tatę, by pomógł mu szukać. Kiedy znalazł, powiedział krótko do swego taty: „Jaki jestem szczęśliwy!” Tata uśmiechnął się i podzielił się ze mną tym wyznaniem malucha. Szczęście to wielkie słowo. Ale może przez dzieci, przez ich prostoduszność Bóg przypomina nam jedną rzecz: odkrywać szczęście w drobiazgach.
+Veni Sancte Spiritus! 4 nd WP rok A 15 marca 2026
1 Sm 16,1b.6-7.10-13b; Ps 23; Ef 5,8-14; J 9,1-41
Bracia i Siostry w Chrystusie!
W czwartą niedzielę Wielkiego Postu słyszymy słowa, które wybrzmiewają światłem i ciemnością, podstawowymi symbolami, jakimi posługuje się św. Jana Ewangelista, także wcześniejsi autorzy biblijni. Oczy, patrzenie, widzenie, dostrzeganie to pojęcia bardzo ważne dla nas jako uczniów Jezusa. Sposób patrzenia dowodzi o szlachetności lub nikczemności człowieka. Nikt z nas nie lubi przecież, aby patrzono na niego z góry czyli z wyniosłością, nikt nie lubi być oglądany na zasadzie lustracji spojrzeniem i doszukiwania się w nas czegoś złego. Wielu zapewne ceni sobie, gdy patrzymy w oczy dobrego człowieka, bo wiemy, że za tymi oczami kryje się dusza uczciwa i życzliwa, zdolna do daru i przebaczenia.
Można by snuć opowieść o ludzkim spojrzeniu. Sięgnijmy jednak do tych określeń i zdarzeń, które przynosi nam pierwsze czytanie z 1 Sm. Mędrzec i prorok Samuel z natchnienia Ducha Świętego idzie do Betlejem, aby tam w domu Jessego wskazać jednego z jego synów jako wybrańca Bożego i wylać na niego olej z rogu namaszczając na przyszłego króla. Samuel widzi różnych synów Jessego. Prezentują się zwykle jako przystojni, sympatyczni młodzieńcy, ale Samuel wie, że nie wygląd ma tutaj znaczenie. Samuel oczekuje na pewien wewnętrzny impuls od Boga, by jasno wiedział, który syn ma zostać namaszczony na króla. Pojawia się najmniejszy, nazywają go Dawid. Jesse i jego starsi synowie trzymają go z dala od proroka, ale Samuel nastaje; gdy spojrzał na Dawid ogarnęła go głęboka pewność, że to właśnie on został przez Boga wybrany. Mówi słowo Boże: „Bo nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg; bo człowiek patrzy na to, co dostępne dla oczu. Bóg natomiast patrzy w serce”. Człowiek widzi oczami, Bóg widzi serce człowieka, które bada swoją ojcowską miłością.
W liście do Efezjan św. Paweł używa takiego wyrażenia jak owoce światłości, którymi nazywa „ prawość, sprawiedliwość i prawdę”. Jakby na opozycji do tego umieszcza bezowocne uczynki ciemności czyli grzechy. Kto kocha żyjąc z Bogiem, dając się prowadzić Jego słowu ten żyje światłością w Panu. Co to dla mnie znaczy? Jeśli szukasz Boga w sobie, w słowie Bożym, w sakramentach i drugim człowieku On udzieli ci swojego światła. Będziesz postępował jak dziecko światłości tzn. twoje relacje z ludźmi będą owocować bezinteresownością i przebaczeniem.
Muszę powiedzieć, że kiedy szukałem jak jednym słowem streścić całość przesłania słowa Bożego na dzisiejszą niedzielę znalazłem słowo PROSTOTA. Światło bowiem jest proste, ciche, bezwarunkowe. Z mroku wydobywa rzeczywistość. Tak Jezus wydobył ją nową dla człowieka, gdy w szabat uzdrowił oczy tego mężczyzny, ślepego od urodzenia. Niewidomy jest zaskakująco prostoduszny. Jest logiczny, kieruje się jasnym wnioskowaniem tj. rozeznaje przyczynę i uznaje skutek. Uzdrowiony przez nieznanego mu Jezusa mówi do faryzeuszów: „Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? (…)W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd [JEZUS] pochodzi, a mnie oczy otworzył”(31). Człowiek doświadczony mrokiem przez całe lata zachował jasność myślenia. Teraz, gdy może poznawać kształty, barwy i kolory, odległe i bliskie obiekty, człowiek ten wie, że najważniejsze jest poznanie niewidzialnego, czyli ludzkiego serca.
Co to dla mnie znaczy? Mam oczy, ale czy potrafię patrzeć i widzieć sercem?