Prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej

W 480 roku przed narodzinami Chrystusa Pana w Grecji miała miejsce bitwa pod Termopilami. Grecy bronili swej ojczyzny Hellady przed najazdem Persów. Pamiętacie tę niezwykłą walkę spartańskiego wodza Leonidasa, który trzeciego dnia bitwy wiedząc, że jest przegrana, nakazał wojskom odwrót do Aten, a sam z 300 znakomitymi wojownikami walczył aż do śmierci. Leonidas zostawił ze sobą tylko tych żołnierzy, którzy pozostawili po sobie w rodzinach męskich potomków. Czy oni nie pragnęli żyć? Czy oni nie pragnęli kochać? Czy oni nie nosili innych pięknych i dobrych pragnień? A jednak wierzyli, że oddając swoje życie bronią życia swoich bliskich.

+Veni Sancte Spiritus!                                    3 nd WP rok A            8 marca 2026

Wj 17,3-7;Ps 95; Rz 5,1-2.5-8; J,4,5-42

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Co ten starożytny wstęp ma nam powiedzieć o dzisiejszym słowie Bożym? Jak to się ma do żydowskiej księgi Wyjścia, listu św. Pawła do Rzymian i wreszcie ewangelii o spotkaniu Jezusa z Samarytanką u źródła Jakuba? Kluczowym słowem jest PRAGNIENIE. Rozumiemy je na trzech płaszczyznach: fizycznej, emocjonalnej i duchowej. Bo jak mówi św. Paweł, człowiek to ciało, dusza i duch. Łączą się w człowieku nierozdzielnie jego śmiertelne ciało, z nieśmiertelną duszą i duchem.

Wracając do współczesnej Grecji, w Termopilach nad rzeką śmierdzącą siarką można spotkać osoby, który nawet w lutym się kąpią. Woda może leczyć pewne schorzenia. Opary ciepłej wody łączą się z mocnym zapachem siarki. Wody jednak pić się nie zaleca.

Żydzi prowadzeni przez Mojżesza na pustyni popadali najpierw w znużenie, zmęczenie i w skrajne zniechęcenie, bo droga wlokła się nieustannie. Gdy jednak zabrakło w ich skórzanych workach wody, życie stało się nie do zniesienia. Dlatego podnieśli krzyk, a potem bunt przeciw Mojżeszowi. Ten błagał Boga o łaskę wody. Pan zlitował się i ze skały popłynęły strumienie zdrowej, sycącej wody do picia.

Św. Paweł napisał wspólnocie chrześcijan w Rzymie o gwarancji spełnienia świętych pragnień; Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, zmartwychwstając zwyciężył śmierć i dał nam nadzieję życia wiecznego. Zauważcie, że nadzieja jest zadatkiem spełnienia pragnień. To nie jest iluzja, to nie jest jakiś zabieg uspokajania swoich emocji. Chrystus żywy i prawdziwy, który przelał swoją krew za nasze zbawienie jest źródłem nasycającym moje pragnienie bezpieczeństwa, przynależności, akceptacji i przebaczenia.

Kiedy usiadł Jezus przy studni Jakuba w samarytańskim miasteczku Sychar mogło to wyglądać na prowokację. Żyd we wrogim mieście! Kiedy poprosił samarytańską kobietę, by dała mu się napić wyglądało to już całkiem nieciekawie. Wszakże wszystko tak się potoczyło, że kobieta poczuła się szczęśliwa jak nigdy dotąd! Dlaczego? Ponieważ Jezus tak z nią rozmawiał, że odkryła przyczynę niezaspokojonych pragnień serca: miała pięciu mężów, teraz żyła z szóstym, ale żaden nie zaspokoił jej pragnienia bycia akceptowaną, bycia uznaną, bycia szanowaną, bycia wysłuchaną. Patrzyli na nią jak na obiekt swoich fizycznych pożądań. Może i któryś z nich był dla niej miły, może powiedział komplement. Ale nigdy nie doświadczyła poczucia trwałego bezpieczeństwa i bezwarunkowego szacunku.

Czego Wam życzyć drogie kobiety, nie tylko w Dzień Kobiet? Pragnijcie Ducha Świętego, czyli zapraszajcie do serca Tego, którego nazywamy Wodą żywą. Niech napełnia Was pokojem!

Dodaj komentarz