To chyba niemożliwe, aby nie porównywać ze sobą ludzkich losów. Szczególną okolicznością jest pogrzeb. Bywają takie pogrzeby, że ludzie nie mieszczą się w kościele. Bywają inne. Niedawno prowadziłem taki pogrzeb, gdzie na Mszy były poza mną trzy osoby tj. dwie kobiety w ławce oraz pan kościelny. Nie znałem zmarłego, za którego sprawowałem Eucharystię; jakieś powierzchowne informacje z kartoteki parafialnej dały mi zarys tożsamości tego człowieka. Tym bardziej chciałem tę Eucharystię sprawować godnie i z namaszczeniem. Bo w ekonomii Bożej nie ja jestem od osądzania i zbawiania, jedynie od głoszenia miłosierdzia Bożego i udostępniania sakramentów łaski.
+Veni Sancte Spiritus! 26 nd zwykła rok A 27 września 2026
Ez 18,25-28; Ps 25; Flp 2,1-11; Mt 21,28-32
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Słowo Boże dzisiejszej niedzieli jest ciągłością przekazu z niedzieli poprzedniej. Rozumiem przez to, że Bóg karmi nas dzisiaj na nowo trudnym do strawienia pomysłem, że sprawiedliwość Boża jest inna niż nasza, ludzka. Ezechiel prorokuje czyli mówi prawdę od Boga o Jego sposobie postępowania, który sprzeczny jest z ludzkimi miarami słuszności. Człowiek ściąga wielkość Bożej miary do swojego fałszywego pojęcia równości. Wedle ludzi, sprawiedliwość to równość. Bóg tymczasem mówi, że bardzo często równość nie oznacza sprawiedliwości. Bo każdy człowiek jest niepowtarzalny, inny, każdy posiada różnoraką wrażliwość i ograniczenia. Branie i ocenianie wszystkich ludzi jedną miarą może okazać się tragiczną pomyłką, a nawet rażącą krzywdą. Wszakże istotne jest, aby widząc ludzkie działanie sprzeczne z Bożą sprawiedliwością, inaczej – widząc grzech – nie udawać, że się tego nie widzi i zrobić tak, aby człowiek odstąpił od swojej bezbożności i niesprawiedliwości. Tak mówi prorok Ezechiel. W imię Boga. To niej jest pogląd, to jest Boży rozkaz.
Św. Paweł mówi wprost Filipianom, że napomnienie jest wyrazem miłości. Kto ze szczerej troski o życie wieczne potrafi powiedzieć bratu, że błądzi, ten działa z „przekonującą mocą Miłości”. Jeśli widzisz, że ktoś niszczy siebie siedząc dziesięć godzin przed Internetem, nie możesz udawać, że cię to nie rusza. Jesteś wezwany, bo powiedzieć mu: „Bracie, nie w ten sposób, nie tak przeżywaj swój czas, bo coraz bardziej wydaje ci się, że poznajesz świat, a coraz mniej w tobie faktycznego życia”. Ile razy ze smutkiem słyszę, że małżeństwo się rozpadło, bo siedzieli w dwu różnych pokojach; ona przed telewizorem, a on przed komputerem…
Jezus na nowo wraca z nami do obrazu winnicy. Trzeba przyznać, że winnica jest tak popularnym miejscem pracy dla wielu Żydów jak dzisiaj dla sporej ilości pracowników umysłowych osobisty komputer i praca on line. Zbawiciel pokazuje nam dzisiaj w przypowieści o dwóch synach w winnicy napięcie między postawą służalczości a rzeczywistej służby. Syn buntownik mówi „nie”, jest autentyczny, choć leniwy i bezmyślny. Gdy jednak opadają emocje, następuje w nim refleksja i podejmuje pracę. Drugi syn jest typowym pozorantem, jakich dzisiaj widzimy wielu w życiu społecznym. Udaje grzecznego, kieruje umizgi do ojca, ale w sercu jest mu całkiem przeciwny i karmi wyłącznie swój egoizm.
Któż z nas nie przeżywał buntu? Kogo z nas nie męczyła rozbieżność między wskazaniami nauczycieli, wychowawców czy rodziców, a brakiem konsekwencji w działaniu? Takim buntownikiem jest syn mówiący „nie”. Jego serce jednak mówi „tak” wtedy, gdy rozum zwycięża emocje. W Biblii znajdziemy wielu buntowników: Eliasz chciał umrzeć, bo bał się Izebel, Jonasz uciekał na statek, Jeremiasz narzekał na odrzucenie przez ludzi. Sytuacja wydawała się im fatalna. Lecz Bóg widzi całość naszego życia. Bóg ceni szczery bunt, a brzydzi się pozorami posłuszeństwa. Co robię, aby dojrzale przeżywać moje bunty wobec Boga?