Obłok zabrał im Go sprzed oczu

 

W odróżnieniu od chmur, które mogą mierzyć kilkanaście kilometrów i ważyć nawet do 500 ton, obłok ma raczej małą rozpiętość i masę. Dla Żydów Starego Testamentu obłok był przede wszystkim symbolem obecności Boga. To słup ognia i obłok prowadził Mojżesza i lud Starego Przymierza przez pustynię. Dlatego obłok był dla nich znakiem tak ważnym. Dla ludu Nowego Przymierza – dla chrześcijan ziemią obiecaną nie jest już geograficzna Palestyna, ale Królestwo Boże czyli chwalebny stan całkowitego panowania Boga w Trójcy Świętej Jedynego.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            7 nd WN          19 maja 2026

Dz 1,1-11; Ps 47; Ef 1,17-23; Mt 28,16-20     WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

Bracia i Siostry w Chrystusie!

W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego z radością spoglądamy na niebo jako bezkresną przestrzeń nad nami, która nas cieszy i zachwyca. Jednak nasza radość płynie z innego źródła. Dosyć to dziwne, bo zwykle rozstania są przyczyną pogrążania się w zadumie, czasem smutku, niekiedy nawet łez. Gdy jednak Kościół stawia nam przed oczy tajemnicę odejścia Jezusa do chwały Ojca czterdzieści dni po zmartwychwstaniu, nie wzbudza to w Apostołach takich trudnych uczuć. Źródłem ich pokoju jest słowo Jezusa zawsze wierne i skuteczne. Wydaje się, że dotarło do nich to, co Jezus wielokrotnie zapowiadał o konieczności swojego odejścia z tego świata i powrotu do Ojca. Apostołowie mają nadzieję na spełnienie się zapowiedzi Jezusa o Mocy z Wysoka, o Duchu Świętym, który będzie posłany, aby przenikać ich życie i niewidzialną nicią łączyć wszystkich ochrzczonych w jeden, święty, apostolski i katolicki Kościół.

Pamiętacie, że znakiem pierwszej niedzieli Wielkanocy był pusty grób. Druga niedziela wielkanocna zwana niedzielą Miłosierdzia Bożego stawiała nam przed oczy znak zasklepionych ran na rękach Jezusa. W trzecią niedzielę Kościół święty pokazywał nam znak słowa Bożego. Czwarta niedziela wielkanocna za szczególny znak miała Dobrego Pasterza. O piątej niedzieli możemy powiedzieć, że jej znakiem był młody Kościół – wspólnota w Jerozolimie. Poprzednia, czyli szósta niedziela Wielkanocy jako szczególny znak przedstawiała nam Ducha Parakleta, czyli Ducha Świętego adwokata i obrońcę. Dzisiejszym znakiem niedzieli jest niebo, a ściślej obłok.

W Dziejach Apostolskich słowo Boże maluje nam obraz wspólnoty uczniów Jezusa, którzy słyszą od Niego zapewnienie, że „gdy Duch Święty zstąpi”, otrzymają Jego moc, która uzdolni ich do dawania świadectwa o Jezusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Potem Jezus się unosi i obłok czyli znak Bożej mocy i tajemnicy zabiera go sprzed ich oczu. Więcej Go nie zobaczą w taki sposób. Odtąd będą Go mogli wypatrywać tam, gdzie moc Ducha Świętego przez ich oczy, usta, ręce i serce urzeczywistni miłość. Znienacka dwóch mężczyzn w białych szatach zapewnia Apostołów, którzy nadal patrzą w niebo, że Jezus przyjdzie, że On nadejdzie. Ci dwaj mężczyźni w bieli są jak Mojżesz i Abraham na górze Przemienienia, którzy rozmawiali z Jezusem potwierdzając Jego boską tożsamość.

Św. Paweł w liście do Efezjan mówi o Ojcu chwały, Ojcu Jezusa, który „wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich” Co to znaczy? Jak rozumieć niebo?

W Katechizmie KK czytamy: „Wniebowstąpienie Chrystusa określa ostateczne wejście człowieczeństwa Jezusa do niebieskiego panowania Boga, skąd kiedyś powróci , które jednak obecnie zakrywa Go przed wzrokiem ludzi (…) Jezus Chrystus, po wejściu raz na zawsze do sanktuarium niebieskiego, wstawia się nieustannie za nami jako Pośrednik, który zapewnia nam nieustannie wylanie Ducha Świętego (KKK 665.667). Niewiele więcej potrafimy powiedzieć o tej wielkiej tajemnicy, ale nie odpowiedź na pytanie „jak to stało?” ma dla nas istotne znaczenie. To, co dla nas bardzo ważne to pytanie: czy ja chcę iść do nieba i jak szukam Chrystusa, by wypełniać wolę Boga i każdego dnia zbliżać się do tajemnicy pójścia do nieba?

Jeszcze istotniejsze staje się dla nas podjęcie misji, do której nie tylko Apostołowie, ale każdy z nas został przez Chrystusa upoważniony. W ewangelii dzisiejszej Zbawiciel mówi: „Idźcie (…) i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. (20)  Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Co to znaczy? Że mam być świadkiem miłości Boga w moim życiu. Że patrząc na mnie ludzie mają stawiać sobie pytanie: skąd w tym człowieku tyle pokoju i radości? Jak on to robi, że chociaż nie ma nowego samochodu, kiepsko zarabia, to nie narzeka, ale potrafi jeszcze wspierać biedniejszego sąsiada? Chodzi nie tylko o umiejętność uczciwego życia, ale o dzielenie się przyczyną tego, że jestem człowiekiem pokoju, mimo cierpienia, gdyż to Chrystus jest moim oparciem i nadzieją.

Jeśli kochasz zgodnie z nakazem misyjnym Jezusa, robisz krok w stronę nieba. Nawet jak nie widać szybkich skutków twojej miłości ewangelicznej niebo jest coraz bliżej.

Dodaj komentarz