Kiedy 12 października 1492 okręt kapitana Krzysztofa Kolumba „Santa Maria” dotarł do wyspy na dzisiejszym Morzu Karaibskim nikt chyba nie przypuszczał, że stało się coś przełomowego dla Europy. Genueńczyk Kolumb odkrył nie tylko nowy ląd myśląc, że dotarł do Indii, ale przyczynił się do sprowadzenia do Europy kukurydzy, ziemniaków, tytoniu i kakao. Gdyby się nie odważył wyjść ze swej ziemi, strefy komfortu, nie odkryłby tak wspaniałych krajów a w nich nowych ludzi, ziem, zwierząt, roślin. Gdyby Abram nie zawierzył Bóg i na Jego słowo nie wyszedł ze swej ziemi rodzinnej, nigdy nie stałby się Abrahamem i nie powstałby naród wybrany, w którym narodzi się Zbawiciel świata.
+Veni Sancte Spiritus! 2 nd WP rok A 1 marca 2026
Rdz 12,1-4a; Ps 33; 2Tm 1,8b-10; Mt 17,1-9
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Słowo Boże zaprasza naszą wyobraźnię, aby przekroczyła swoje ograniczenia. Chodzi o mobilizację naszych zdolności do zawierzenia niewidzialnemu Bogu, że Jego świat, który tutaj oglądamy jest tylko pewną cząstką ogromnej rzeczywistości, której wspaniałość i ogrom odkryjemy do końca po śmierci. Ona będzie bramą do wejścia w nowy, wielowymiarowy świat, oświecony jasnością Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Ważne jest nastawienie wędrowca, postawienie pierwszego kroku, by odpowiedzieć jak Abram na Boże wezwanie do opuszczenia swojego świata i postawienie kroku oświecanego tylko wiarą. Tak czynią wszyscy, którzy podejmują śluby, składają przysięgę biorąc Boga na świadka. Serce Abrama nie było idealne, nawet można jasno uznać, że było pogrążone w kryzysie. Lecz Bóg uderzył w Niego zaproszeniem do wyjścia, do stawiania kroków w nieznanym kierunku, ale w obecności Bożej. Bóg staje się bliski, nawiązuje relację z Abramem i prosi go o zaufanie. Staje się to, o czym napisze św. Jan od Krzyża: „By pójść tam, gdzie nie wiesz, musisz podążać drogą, której nie znasz”.
Św. Paweł mówi swemu uczniowi Tymoteuszowi, żeby wziął „udział w trudach znoszonych dla Ewangelii”. Uzasadnia to prosto; łaska Boża nam się ukazała w Osobie Jezusa Chrystusa, który ostatecznie zniszczył śmierć, a sens życia oświetlił zmartwychwstaniem. Co to w praktyce znaczy? Że odtąd na cierpienie i na śmierć nie patrzysz już jak na zło absolutne, ale zło przejściowe, przemijające, a niekiedy nawet oczyszczające z pychy i egoizmu.
Ewangelia zabiera nas na górę wysoką, gdzie Jezus wobec trojga apostołów ulega zewnętrznej przemianie, jaśnieje inaczej niż od blasku słońca, a obok niego Prawodawca Mojżesz i Prorok Eliasz. Oni z Jezusem rozmawiają! Co to oznacza? Że umarli żyją, że patriarchowie narodu wybranego – dwaj religijni giganci, słuchają Jezusa. On ich nie wyczarował. Poza tym, ich obecność oznacza, że cały Stary Testament poświadcza mesjańską misję Jezusa, która znajdzie swoją pełnią na krzyżu. Trzech apostołów widzi kawałek nieba na ziemi, doświadcza nieopisanego szczęścia Bożego. Apostołowie słyszą głos Ojca o Jezusie: to jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Bóg umacnia ich wiarę w mesjańską tożsamość Jezusa, by jej nie stracili gdy przyjdzie mrok Golgoty i ogołocenie ukrzyżowania.
Wyjść na górę, wyjść w ciemność, wyjść ze strefy komfortu można tylko, gdy się komuś ufa. Wierzysz, gdy wyciągasz ręce do Boga, by prowadził w ciemności i podnosił w upadku.