Znajoma przysłała mi zapis wymiany zdań między jej synami. Zapytał mój Felek starszego brata:
-Jacy są święci?
-Tacy sami jak my, tylko zaufali Bogu – odpowiedział Antoś.
+Veni Sancte Spiritus! 3 nd Adwentu rok B
J 1,6-8.19-28 13 grudnia 2020
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Trudno o prostszą definicję świętego. Zaufać Bogu. Mimo, że Go nie widać. Żyć zgodnie z wolą Bożą. Spełnić ojcowski plan dla naszego życia, jaki Bóg powziął, gdy nas stwarzał. Światłością wypełnić nasze istnienie. Bożą światłością. Scalić w sobie piękno, dobro i prawdę.
Dlaczego myśląc o starożytności greckiej przywołujemy Platona, Sokratesa i Arystotelesa? Dlaczego myśląc o czasach biblijnych odwołujemy się do Mojżesza, Eliasza i Jana Chrzciciela? Odpowiedzi pewnie byłoby wiele, ale jedna jest wspólna: ci ludzie szukali prawdy i służyli prawdzie. Filozofowie Grecji wiedzieli, że istnieją podstawowe kategorie bytu jak dobro, piękno i prawda. W różny sposób podchodzili do tych samych rzeczywistości, wszyscy jednak wiedzieli, że człowiek, o ile ma się rozwijać powinien dążyć do dobra i piękna drogą prawdy. Ojcowie narodu żydowskiego wiedzieli coś więcej, nie podważając wartości dobra i piękna spotkali Boga, Pana świata, który objawił im prawdę o stworzeniu i odkupieniu. Bliskość Jedynego Świętego Boga sprawiła, że stali się święci.
Świętość jest zaufaniem Bogu mimo niewidzenia. Choćby ktoś był malutki, marniutki zdrowiem, a nawet ograniczony umysłowo, niepełnosprawny fizycznie albo i kruchy w wierności Bogu, ale szczerze wracający na Jego ścieżki, staje się święty. Wielkość takiego człowieka polega na zaufaniu Bogu i świadectwie życia zgodnego z prawym sumieniem.
Dzisiejsze słowo Boże pokazuje nam lampę, która poprzedziła Światłość świata. Dla Izraela św. Jan Chrzciciel stał się nawet nie lampą, a jakby latarnią morską, choć w tamtym czasie i miejscu latarni morskich jeszcze nie znali. (7) Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. (8) Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Ciemność ludzkich grzechów została rozświetlona przez ostre jak miecz słowo Proroka Jana znad Jordanu. Grzech ustępuje wobec światłości sumienia. Jan Chrzciciel nie bawi się w subtelne omijanie istoty, nie znosi fałszywej nowomowy: (23) Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. Św. Chrzciciel stawia sprawę jasno: czcij Boga, szanuj bliźniego, nie zabijaj, nie zabieraj cudzego, nie kłam, nie cudzołóż, nie pożądaj. Prostowanie drogi Pańskiej jest powrotem do Światłości. Nie ma bowiem świętości bez światłości. Na znak odnowy sumienia Jan zanurza ludzi w rzece Jordan. Prawdziwe i trwałe na wieki obmycie dopiero nadejdzie, a blisko jest już Ten, który obmyje ludzi własną Krwią. Zawsze urzeka mnie uniżenie i czołobitność Jana Chrzciciela wobec Jezusa, którego jeszcze nie ma nad Jordanem. Zapowiedzią bliskiego przyjścia Mesjasza Jan uzasadnia wszystko, co robi nad tą rzeką. Jan kocha Boga, chce Go widzieć i dlatego ufa, że zobaczy Go już niedługo w Jezusie z Nazaretu.
Św. Piotr Chryzolog ujął to pragnienie świętości kierowane ku Bogu takimi zdaniami: „Cały świat nie ogarnie Boga, a jakżeby mogło ogarnąć Go niezdolne wejrzenie ludzkie? Ale prawo miłości nie patrzy na to, co będzie, ani na to, co powinno lub co mogłoby być. Miłość nie jest wyrachowana, nie rozumuje, nie zna miary. Miłość nie zniechęca się niemożliwością ani nie słabnie w przeciwnościach. Miłość spala człowieka, jeśli nie pochwyci on upragnionego celu, i dlatego idzie on za jej porywem, a nie tam, gdzie powinien. Miłość rodzi pragnienie, rozpala się pożądaniem i namiętnie zmierza ku temu, czego jeszcze nie posiada. Miłość musi ujrzeć to, co miłuje, dlatego święci za nic poczytywali sobie swoje zasługi, gdyby nie mieli oglądać Pana”.
Przed nami nieznane. Zaufasz Niewidzialnemu, który miłuje?