Idę przygotować wam miejsce

 

Wciąż mam w oczach obraz „Jezu, ufam Tobie” ułożony ze zdjęć zwanych selfie, czyli fotografii własnej twarzy, który powstał z okazji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w roku 2016 i liczył kilkadziesiąt metrów kwadratowych. Zdjęć nadesłano z całego świata kilkanaście tysięcy. Obraz – mozaika ludzkich twarzy, jeśli dobrze pamiętam, został wówczas umieszczony na ścianie Kurii na ul. Franciszkańskiej. W ten sposób organizatorzy symbolicznie zjednoczyli osoby z całego świata w jednym miejscu. Każdy miał niejako możliwość odnalezienia siebie w wizerunku Jezusa Miłosiernego. Dla mnie było to coś więcej, bo pokazywało wspaniały obraz Kościoła żywego. […]

Jeżeli ktoś wejdzie przeze mnie, będzie zbawiony

 

Niedawno widziałem brązowe owce. Obserwowałem je z daleka i na początku myślałem, że to kozy. Mój przyjaciel, który niedaleko ich wypasu postawił domek letniskowy, wyprowadził mnie z błędu; to nie były kozy, ale prawdziwe owce, zwane kameruńskimi, bo rasa ta pochodzi z Afryki. Są niewysokie, płochliwe, wytrzymałe i płodne. Dotarło do mnie, że potrzebujemy kogoś, kto nawet w pozornie prostych obserwacjach świata może pokazać nam, że tkwimy w błędzie i życzliwie pokaże właściwy obraz rzeczywistości. Tym bardziej potrzebujemy przewodnika i stróża tych znaczeń, których nie uchwyci się nawet na drugi rzut oka. […]

Sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi

 

Można iść do Emaus i nie dojść nie dlatego, że zgubiło się drogę, tylko dlatego, że się nową Drogę znalazło. Lepiej pewnie powiedzieć Drogowskaz. Żywy, prawdziwy, czytelny, wyraźny. Jak dwaj zmieszani i przygnębieni wędrowcy można się odmienić spotkawszy bliskiego i kochającego Chrystusa, nierozpoznanego w Swym zmartwychwstałym Ciele, ale rozpoznanego w żywym słowie i znaku dzielenia chleba. […]

Pokój wam, pokój wam, pokój wam…

 

Dochodziła godzina 15.00. Sięgnąłem po różaniec do kieszeni i rozpocząłem odmawiać koronkę do Bożego Miłosierdzia i wówczas zobaczyłem Kasię spadającą w przepaść. Zdążyłem tylko krzyknąć na całe góry „Boże, Ratuj!”. Był trzask, jeden, drugi, trzeci, a na końcu śmiertelna cisza. Ktoś nieśmiało zawołał: „Kasiu, żyjesz?”. Nikt się nie odezwał. Na dół zszedł nasz przewodnik, który – jak później opowiadał – ze zdumieniem stwierdził, że ona żyje. Mało tego, siedziała nad brzegiem strumienia górskiego. Sama też wydostała się z wody. Tak wypowiedział się o zdarzeniu ks. Andrzej Tuszyński, który opiekował się grupą młodzieży podczas obozu wypoczynkowego. Do zdarzenia doszło 19 lipca 2012 roku na Słowacji. […]

I zobaczyła kamień odsunięty od grobu

Nie takich emocji się spodziewała. Poprzedniego dnia serce Marii Magdaleny przeorały ból, gorycz i smutek rozstania z Jezusem. Ale nad ranem nie przewidywała, że pojawi się u niej przerażenie. Oto nim zrobiło się w pełni jasno, Maria – Przyjaciółka Galilejczyka stanęła przy Jego grobie. Kamień od grobu odsunięty. W środku nie ma Jego Ciała. Jak się nie bać i jak to wszystko zrozumieć? […]

Przyprowadzili oślicę i źrebię…a On usiadł na nich

 

Dlaczego on budzi taką sympatię? Dlaczego te długie, sterczące uszy, spora głowa, cienki ogon z kitą na końcu, cieszą nas, a nie odstraszają? Kiedy dowiadujemy się, że jest odporny na brak wody oraz nie stawia wymagań co do jedzenia, lubimy go coraz bardziej. Gdy Pismo Święte mówi nam, że to właśnie OSIOŁ wprowadził na swoim grzbiecie Jezusa do Jerozolimy możemy postawić pytanie: dlaczego w kolędach jest tyle słusznych wskazań na woła i osła z Betlejem, a w pieśniach pasyjnych jakoś całkiem zabrakło osła z Niedzieli Palmowej? […]

I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami

 

Na piachu, skąpane w słońcu piramidy stoją od kilku tysięcy lat. Są grobami faraonów. Długo budowało je bardzo wielu ludzi. Mnóstwo z nich zginęło w trakcie budowy. Groby są pomnikiem śmierci. Tragicznym krzykiem istnienia, które się fizycznie skończyło. Dzisiaj po ciałach faraonów pozostały zmumifikowane szczątki, po ciałach robotników nie ma praktycznie śladu. Wszyscy kiedyś powstaną z martwych, choć pewnie ani faraonowie ani robotnicy nie myśleli tak o sobie. […]

Pan patrzy na serce

 

Boga widzą ci, którzy Go potrafią widzieć, to znaczy ci, co mają otwarte oczy duszy. Chociaż bowiem wszyscy mają oczy, u niektórych są one zaćmione i dlatego nie mogą zobaczyć światła słonecznego. Z tego jednak, że ślepi nie widzą, nie wynika, iż słońce nie świeci, lecz że oni są dotknięci ślepotą. Tak i ty masz zaćmione oczy swojej duszy z powodu grzechów i złych czynów twoich. Słowa św. Teofila z Antiochii nie są wykładem okulisty, ale teologa szczerze żyjącego miłością do Boga i ludzi. […]

Panie, daj mi tej wody

 

Rzecz dzieje się w Chicago, w latach 70 ub. wieku. On ateista, jego żona agnostyczka. Co to znaczy? On nie wierzy w istnienie Boga. Ona wierzy w istnienie Boga, ale nie wierzy, że można Boga poznać. On – dziennikarz – chce udowodnić swej żonie, że Boga nie ma. Dwa lata prowadzi swoiste dochodzenie, zbiera wiadomości o Bogu, o Jezusie. Po dwu latach, jest pewien, że dowodów na istnienie Boga jest znacznie więcej niż na Jego nieistnienie. Po co ta absurdalna gonitwa myśli? Czy to naprawdę poszukiwanie prawdy, czy chęć usprawiedliwienia swego stylu życia tak jakby Bóg nie istniał? Wiara w Boga jest Jego darem, udzielanym w wolności temu, kto szuka prawdy. […]

Wstańcie, nie lękajcie się!

 

„Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość”. Te słowa napisał do swego synka, z celi śmierci płk. Łukasz Ciepliński ps. Pług. Dnia 1 marca 1951 r. został zabity za miłość do Ojczyzny w więzieniu w Warszawie. Z kolei rtm. Witold Pilecki napisał: „Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć niż lękać”, co było echem lektury „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis. […]