W imię Zmartwychwstałego Jezusa gromadzimy się dzisiaj po świętość. On powstał z martwych zwyciężając grzech, szatana i śmierć. Otworzył nam drogę powrotną do świętości samego Boga. W ostatnią niedzielę października Kościół Chrystusowy dziękuję Bogu za świątynię. Za poświęcenie tej świątyni – chrześcijańskiej budowli sakralnej, w której mamy stawać się świętymi. Tutaj się wszystko zaczyna z naszą świętością, gdy otrzymujemy łaskę chrztu świętego.
+Veni Sancte Spiritus Uroczystość poświęcenia kościoła własnego
1 Krl 8,22-23.27-30 25 października 2026
Ef 2,19-22
Łk 19,1-10
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Nieprzypadkowo na tydzień przed uroczystością Wszystkich Świętych chcemy wejść w tajemnicę świątyni. Nie ma bowiem świętego, który nie przychodziłby do świątyni. Nawet u początku chrześcijaństwa, gdy istniała wciąż jedyna świątynia w Jerozolimie, gdzie składano ofiary Starego Testamentu młody Kościół gromadził się po domach, aby je zamieniać w miejsca święte, w świątynie, w których składano Najświętszą Ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa. Święci stali się święci, stali się świętymi, bo przyjmowali łaskę Boga ze świętości wydarzenia, w jakim uczestniczyli. Gdy w IV wieku, po edykcie mediolańskim uczniowie Chrystusa mogli już publicznie wyznawać swoją wiarę, zaczęli przejmować miejsca zgromadzeń, miejsca powszechnego użytku zwane bazyliki, aby w nich odprawiać modlitwy i sakramenty. Dlatego pierwsze rzymskie kościoły, nawet niewielkie były bazylikami, czyli miejscami królewskimi. Stały się świątyniami. Dlaczego te trzy pojęcia: Świętość Boga, świątynia i święty są wewnętrznie ze sobą związane?
Po pierwsze, Święty jest sam Bóg, który objawia się ludziom, aby ich zbawić, uświęcić i uczynić szczęśliwymi na wieki. Słowo Boże pokazuje, że świętego Boga nie może zamknąć w sobie choćby największa budowla. Król Salomon pyta Boga czy świątynia będzie Go mogła pomieścić, czy zdoła zamknąć Jego chwałę? Pytanie bez oczekiwania na odpowiedź. Świątynia, ani świat cały nie zamknie wielkości Boga. Ołtarz, na którym składane będą w ofierze woły, owce, kozy wyrazi dar na przebłaganie za ludzkie grzechy. Tamta świątynia, choć wielka i piękna przeminie – zostanie zniszczona.
Po drugie, świątynia to miejsce uświęcenia człowieka przez Boga, który do ludzi przemawia słowem Bożym, który ludzi uświęca znakami łaski Bożej czyli sakramentami, który wreszcie ludzi czyni swoim świętym ludem. Pisze o tym św. Paweł wspólnocie chrześcijan w Efezie, gdy mówi, że Jezus Chrystus, zabity jak Ofiara Odkupienia na ołtarzu Krzyża, zabity lecz zmartwychwstały jest duchowym fundamentem Świątyni. U fundamentów legła wiara Apostołów – męczenników. Każdy ochrzczony jest niewidzialną cegłą tej duchowej budowli.
Po trzecie, świętymi się stajemy już dzisiaj i w tym miejscu, a wychodząc z niego mamy nieść łaskę świętą w sobie i uświęcać naszą często grzeszną codzienność. Tak staje się, gdy Jezus przychodzi do domu Zacheusza, który powszechnie był uważany za wielkiego grzesznika. Jezus idzie do jego domu. Nawrócony celnik nie może zapomnieć tego miłującego spojrzenia Jezusa, które go nawróciło. Co było w oczach Pana? Światło miłości, które przebiło się przez błoto grzechu, w jakim od lat żył Zacheusz.
Dzisiaj dziękujemy za kapłanów, siostry zakonne, małżonków, osoby samotne, wszystkich, którzy przyczynili się powstania i zbudowania naszej świątyni. W sposób szczególny dla Ks. prałata Jana i tylu jego współpracowników, którzy z ogromnym trudem i poświęceniem od roku 1971 budowali tutaj wspólnotę żywych wierzących serc, a od roku 1981 bryłę naszego kościoła. Dziękujemy za ofiarę ludzkiej pracy, za pot i trud budowniczych, za złożone ręce i ofiarę cierpienia chorych.
Trzeba dzisiaj podziękować za ludzi, którzy umożliwili tobie i mnie modlitwę w tej świątyni.