Tak to jest w naszej polskiej drodze wiary, że dokładnie 10 dni po zatrzymaniu się nad tajemnicą naszego powołania do świętości, zatrzymujemy się na nowo nad naszym powołaniem do polskości. Uroczystość Wszystkich Świętych ustawia nas na wizję celu: niebo. Święto Niepodległości 11 Listopada pokazuje drogę do nieba, czyli ziemię, a konkretnie Polskę. Jeśli jesteś Polakiem, nie dojdziesz do nieba nie kochając Polski.
+Veni Sancte Spiritus! 32 nd zw A 12 listopada 2023 r.
Mdr 6,12-16; Ps 63; 1 Tes 4,13-18; Mt 25,1-13
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Nim wejdziemy w krąg światła przyniesionego przez słowo Boże, zajrzyjmy w radość świętowania naszej polskości. Wolnej, bo odpowiedzialnej. Niepodległej, bo ofiarnej. Suwerennej, bo szanującej człowieka jako osobę, a naród jako wspólnotę. Wiernej, bo zbudowanej na fundamencie wiary ewangelicznej. Mądrej, bo ukierunkowanej hasłem: Bóg-Honor-Ojczyzna, wyznaczającego hierarchię wartości. Sprawiedliwej, bo opartej o sumienie prawe i pewne. Dumnej, bo świadomej swojej historii, języka, kultury. Przyjaznej, bo doceniającej inne narody i dostępnej dla innych narodów, które szanują nas i nasze tradycje.
Dzień 11 listopada 1918 roku stał się dla Polaków cezurą przełomu politycznego, gdy po 123 latach rozbiorów, zrządzeniem Bożej Opatrzności i staraniem całych pokoleń, nasz naród odzyskał swoje organizacyjne struktury stając się państwem. Dobro wspólne czy Ojczyzna było czymś tak oczywistym, że młodzi ludzie garnęli się do pracy dla odbudowy spalonych na wojnie domów, a równocześnie do tworzących się polskich legionów i niemal natychmiast szli bronić Lwowa przed najazdem Ukraińców, a potem walczyć z rosyjskimi najeźdźcami zwanymi bolszewikami. Dobro wspólne, o którym uczył Kościół Rzymskokatolicki (bonum commune) nie miał nic wspólnego z ideologicznymi skojarzeniami z komuną, ale był zbiorem fundamentalnych wartości krystalizujących Polskę: ludzie, przestrzeń, wiara, język, historia, kultura, sztuka, nauka. Rzeczy to konieczne do tworzenia tożsamości każdego narodu, a zwłaszcza tego, który od 966 roku wyrastał karmiony Ewangelią Jezusa.
Tkanka miłości do Ojczyzny rosła wysiłkiem i talentem pisarzy i poetów. Maria Konopnicka dała temu wyraz w swym krótkim, a chwytliwym wierszu: „Ojczyzna moja – to ta ziemia droga,
Gdziem ujrzał słońce i gdziem poznał Boga,
Gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła
W polskiej mnie mowie pacierza uczyła”.
Nieco później Józef Piłsudski stwierdzi: „Naród, który traci pamięć, przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium”.
Św. Jan Paweł II powie do nas w Apelu Jasnogórskim z 18 czerwca 1983 roku: „Czuwam – to znaczy czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje”.
W tym kontekście zapraszam do spojrzenia na dzisiejszą ewangelię. Panny mądre i głupie to obraz wspólnoty kobiet. Co je łączy? Więcej niż dzieli. Na pewno ich zbiorem wspólnym jest młodość, uroda, emocjonalność, wrażliwość, zdolność nawiązywania kontaktu, umiejętność zachwytu pięknem oblubieńca. Co je dzieli? Znacznie mniej; mądrość czyli zdolność rozumienia rzeczywistości. Panny głupie są bowiem obrazem ludzi (nie tylko kobiet), którzy budują swoje przekonania i wybory na uczuciach, zawiązują powierzchowne znajomości, nie używają wystarczająco rozumu, by przewidywać konsekwencje swych wyborów. Mądre – odwrotnie – nie ufają uczuciom tylko doświadczonemu słowu starszych i starają się budować relacje, a nie poprzestawać na doznaniach. Jeśli mamy kochać Polskę, bądźmy jak panny mądre, które wiedzą, co jest zbiorem ich wartości i strzegą go na przyjście Oblubieńca.