Gdyby stare drzewa mogły się ze sobą spotkać, wiele miałyby sobie i ludziom do powiedzenia. Cis z Henrykowa Lubańskiego na Dolnym Śląsku, uznawany za najstarsze drzewo w Polsce, liczące około 1200 lat miałby pewnie sporo do przekazania swemu młodszemu bratu, Cisowi z Bystrzycy k. Wlenia (powiat Lwówek Śląski), który liczy ponad 800 lat. A gdyby dotarli do nich Dąb Bartek z Zagnańska i Dąb Chrobry z Puszczy Knyszyńskiej, to dopiero byłaby konferencja na różne tematy! Najstarsze, wciąż żywe drzewa trwają, bo są silnie ukorzenione, bo zachowały ciągłość tkanek przewodzących, bo ostały się wichrom, pożarom i powodziom. Na początku każdego z nich było ziarno.
+Veni Sancte Spiritus! 15 nd zwykła rok A 12 lipca 2026
Iz 55,10-11; Ps 65; Rz 8,18-23; Mt 13,1-9
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Dzisiejsze słowo Boże prowadzi nas przez piękne przyrodnicze obrazy, aby wyprowadzić z nich wnioski dotyczące łaski Boga. Jego miłość do Ciebie i do mnie jest tak wielka, że w swojej ojcowskiej pedagogice posługuje się najprostszymi znakami. Tydzień temu słowo Boże ukazało nam Jezusa, który modlił się do Ojca niebieskiego wysławiając Go i przedstawiając nas jako „prostaczków”, czyli naprawdę niemowlęta duchowe. Dzisiaj Bóg używa obrazu wody i ziarna.
Bardzo lubię i cenię dzisiejsze czytanie z księgi Izajasza. Prorok posługuje się obrazem wody. Zaledwie jednym zdaniem obrazuje drogę wody spadającej z nieba, wykonującej swoją pracę budzenia gleby do wydawania życia. To nie tylko piękna literacko fraza, ale przede wszystkim poruszający obraz działania Słowa Bożego, które porównane do wody budzi życie duchowe w człowieku.
Czego nie powie prorok Izajasz, to dopowie św. Paweł w liście do Rzymian. Apostoł wskazuje, że droga wody przez glebę jest swoistym obumieraniem, cierpieniem, śmiercią jednej postaci, by mogła rozwinąć się inna, by ziarno wzrosło łodygą i wydało owoce. Paweł mówi o poddaniu marności, o cierpieniach teraźniejszych, ale także kreśli perspektywę szczęśliwej wieczności z Bogiem, bo do takiego właśnie stanu dążymy naśladując Chrystusa.
Ewangelia pokazuje nam drogę rozwoju naszej relacji z Bogiem, gdy Go słuchamy. Nośnikiem naszego kontaktu z Nim jest słowo. Przez tysiąclecia dobry Ojciec przemawiał do nas poprzez rozum i ład przyrody. Kiedyś zechciał jednak wezwać Abrama i przemówił do niego słowem. Abram zaufał i stał się ojcem wielu narodów. Stał się Abrahamem, a Bóg z błogosławionym macierzyństwem Sary dał mu syna i stworzył lud, który karmił słowem Bożym. Jezus z Nazaretu jest tym ostatecznym słowem Ojca, Słowem Wcielonym. Dzisiaj Jezus uczy, jak żyć słowem Boga, by ono nas rozwijało, by wydało w nas owoce. Jakie możemy napotkać przeszkody?
Pierwsza to brak zrozumienia słowa Bożego. Potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam zrozumieć słowo Boże np. komentatorów, kaznodziejów, ale przede wszystkim świadków.
Druga trudność w życiu słowem polega na braku wierności Bogu. Ktoś żyjący słowem Bożym nie będzie od razu bity czy opluwany, ale będzie wyszydzany, posądzany o wstecznictwo, odrzucany towarzysko. Ciągła pogoń za nowościami nie pozwala na spokojne wyrośnięcie tego, co się musi zakorzenić.
Trzecia trudność jest jak „ciernie” czyli zmartwienia codzienne, które męczą nas i zniechęcają. Jezus mówi, aby słuchać, rozumieć, trwać. Jak często otwieram Pismo Święte? Co pamiętam jeszcze z czytań poprzedniej niedzieli?
Nie oczekujmy od Boga natychmiastowej skuteczności. Rośnijmy Jego słowem. Uczmy się także czekać na dojrzewanie ziarna, które naszymi gestami miłości zasialiśmy u innych osób.