Dziękujemy Bogu dzisiaj, iż sto lat temu na Wawelu zawisła biało czerwona flaga. Wreszcie. Po stu dwudziestu trzech latach zaborów, odkąd żywioł rosyjski i germański zalały nasz kraj potopem niewoli. Kilka pokoleń naszej wspólnoty narodowej przetrwało potop na arce. Ten biblijny obraz statku, gdzie przetrwała garstka sprawiedliwych pod wodzą Noego jest znakiem ocalenia tożsamości narodu polskiego. Kto zbudował arkę, na której przetrwała Polska?
+Veni Sancte Spiritus!
Mk 12,38-44
32 nd zw B
11 listopada 2018
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Szukajmy odpowiedzi w słowie Boga z dzisiejszej Ewangelii. Nie znajdziemy budowniczych arki własnego narodu w uczonych w prawie. Ich pycha niweczyła zaufanie u ludzi. Posiadana wiedza nie służyła mądrości. Wykształcenie było im jedynie narzędziem czerpania zysków.
Gdzie więc ewangeliczny wzorzec człowieka który umie budować arkę?
W kobiecie, która dała wszystko, co posiadała – wdowie, która do skarbony wrzuciła pieniążek; bogaci wrzucają wiele do skarbony. Uboga wdowa wrzuca wszystko. Oni – sprawiedliwie oddają wiele, bo wiele mają. Wdowa wrzuca ze swego niedostatku. Oddaje, choć jej będzie brakować! Jezus mówi Dała najwięcej. Całe swe utrzymanie.
Czym różni się motywacja bogatych i wdowy? Siłą zawierzenia. Wdowa, po prostu, kocha Boga i wie, że na Niego może liczyć, iż nie zostawi jej samej wobec braku męża i braku środków do życia. Bogaci bardziej liczą na moc swoich zasobów pieniężnych. Zawierzenie i ofiara płyną z miłości do Boga. Wdowa traktuje Boga jako punkt odniesienia, bez użalania się nad sobą. Ofiara z całego swego utrzymania to wzorzec oddania wszystkiego. To znak powierzenia Bogu nie tylko swego ducha i ciała, ale znak oczekiwania na Jego ojcowskie działanie. Powierzenie się Bogu w całym swoim niedostatku. Ofiara jest dobrowolna. Nikt wdowy nie zmusza. Godny, wolny gest dojrzałej, sędziwej kobiety. Ona ma swój honor, ukształtowany miłością do Boga i ludzi jej narodu. Ewangeliczna wdowa to prawzór naszego zawołania BÓG HONOR OJCZYZNA.
Nie można wykluczyć, że nasz wieszcz Zygmunt Krasiński napisał swój niezwykły wiersz zainspirowany wdowim, ewangelicznym wzorcem ufności:
Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie,
Czy strach i popłoch zdejmie ziemię wszędzie,
Aż świat od osi zadrży po krawędzie;
Czy mądrość święta w pokoju zasiędzie
I pod nią ziemia ta odetchnie biedna –
A ona wszystko zgodzi i pojedna;
Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie,
Jedno wiem tylko: sprawiedliwość będzie,
Jedno wiem tylko: Polska zmartwychwstanie,
Jedno wiem tylko: na dziejów przestrzeni
Grób nasz nam w życia gmach się przepromieni.
Jedno wiem tylko: krzykniemy serdecznie:
„Bądź Ty pochwalon, święty Boże, wiecznie!”
(Paryż, maj 1857)
Kto zbudował arkę, na której przetrwał kod polskości?
Tak wielu ludzi, których różniły talenty, wykształcenie, pomysły, akcenty językowe, poziom bogactwa, stroje, umiejętności zawodowe, niekiedy wyznanie. Tak wielu ludzi, których łączyła jedna zdolność: ofiara dla dobra wspólnego – rzeczy wspólnej – Rzeczypospolitej… W czasie zaborów arka, w której przetrwał nasz język, wiara, obyczaje, pamięć została zbudowana przez ofiary wielkie i małe, znane tylko Bogu. Pośród tysięcy innych anonimowych Polaków danina modlitwy, pracy, cierpienia, walki i krwi naszych przodków wyraziła się:
- odwagą wbrew układom wykazaną przez Kościuszkę, panią porucznik Emilię Plater, ks. Brzóskę, Piłsudskiego, Dmowskiego, Paderewskiego, Korfantego,
- uczuciem ubranym w słowo poezji Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Asnyka, Konopnickiej, Wyspiańskiego,
- miłością wyrażoną w mazurkach, polonezach i nokturnach Chopina,
- myślą przybraną w słowo prozy Kraszewskiego, Sienkiewicza, Prusa, Orzeszkowej, Żeromskiego,
- pięknem śpiewu i tańca w operach Moniuszki i Bogusławskiego,
- urokiem obrazów Matejki, Grotgera, Chełmońskiego,
- modlitwą i służbą św. Brata Alberta oraz św. Rafała Kalinowskiego,
- nauczaniem katechizmu jesienią w wiejskich domach przez dziesiątki panien zwanych Sidziniarkami,
- wiernością małżeńską tysięcy naszych prababć i pradziadków.
Odbicie bezimiennej ewangelicznej wdowy przebija przez ofiarę Polaków. Dali najwięcej. Całe swe utrzymanie. Dali wszystko, by Polska żyła i owocowała. Wybitny poeta, porucznik Legionów Polskich Józef Mieczysław Mączka napisał:
Starych Ojców naszych szlakiem
przez krew idziem w jutra wschody,
z dawną pieśnią – dawnym znakiem –
na śmiertelne idziem gody,
by z krwi naszej życie wzięła
Ta – co jeszcze nie zginęła!
(Felsövisö, styczeń 1915 r.)
Ciągle trzeba budować arkę -miejsce jedności różnych Polaków na mętnych wodach relatywizmu i politycznej poprawności.
Ile w nas postawy ewangelicznej wdowy?