Wśród chłodnej nocy na Oceanie Atlantyckim, siedzący w tzw. bocianim gnieździe marynarz wypatrzył w oddali zarysy bryły. Jego oczy powiększyły się z przerażenia. Skała lodowa na kursie okrętu! Marynarz natychmiast zadzwonił do oficera, oficer do kapitana. Po cichu, wyłączono napęd i wykonano zwrot. Mimo, że od zauważenia skały lodowej do rozkazu kapitana minęło ledwie 37 sekund było już za późno. Ogromny statek nazwany „niezatapialnym” został poważnie uszkodzony, woda wdarła się do grodzi. Podniesiono alarm, rzucono szalupy, orkiestra grała prawie do końca dramatu. Około półtorej godziny później „Titanic” zatonął.
+Veni Sancte Spiritus! 19 nd zwykła rok A 9 sierpnia 2026
1 Krl 19,9a.11-13a; Ps 85; Rz 9,1-5; Mt 14,22-33
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Jesteśmy uczestnikami nauki Zbawiciela o budowaniu Królestwa niebieskiego. Letnia ewangelijna szkoła Królestwa Bożego miała swoje wykłady, miała swoją przerwę dla ciała, która okazała się ucztą. Dzisiaj ćwiczenia praktyczne z powierzenia się Bogu, gdy przychodzi zagrożenie życia. Królestwo Boże bowiem nie jest suchym wykładem o niewidzialnej rzeczywistości duchowej, lecz praktykowaniem miłości człowieka w oparciu o nieskończoną miłość Boga. Bliskiego, choć niewidzialnego. Potężnego, choć delikatnego. Gromowładnego, choć subtelnego jak poruszenie skrzydeł motyla.
Dzisiejsza odsłona Królowania Boga w człowieku odbiega trochę od schematu. Pierwsze czytanie pokazuje nam mężnego proroka Eliasza. Zasłynął jako zwycięski wojownik ducha w walce z pogańskimi prorokami Baala. Odejście od schematu polega jednak na ukazaniu Eliasza w chwili jego samotności. Ta wypełniona jest modlitwą. Schemat zostaje złamany, gdyż zwykle słyszymy jak stworzenie mówi do Stwórcy. Tym razem Bóg mówi do stworzenia. Rzecz ma miejsce na Bożej górze Horeb, gdzie Eliasz znalazłszy grotę przenocował. Stwórca zaprasza go do spotkania, gdzie komunikuje się z Eliaszem językiem żywiołów: gwałtowna wichura rozwalająca góry, trzęsienie ziemi oraz ogień poprzedzają obecność Boga żywego. Po nich następuje szmer łagodnego powiewu. W nim wyraża swą czułą bliskość Bóg żywy. Eliasz rozpoznaje ojcowską łagodność Boga, wie, że nie jest godzien poznać Boga w pełni, dlatego zasłania twarz płaszczem. Co powiedział Bóg Eliaszowi? Możemy przypuszczać, że komunikat był prosty: Jesteś moim ukochanym dzieckiem, a JA jestem przy tobie.
Jakże bardzo cierpi św. Paweł, który pisze wspólnocie w Rzymie o bólu z powodu odrzucenia przez Żydów Jezusa z Nazaretu jako oczekiwanego Mesjasza. Mimo, że otrzymali przybrane synostwo, przymierze, nadanie Prawa, mimo, że pełnili służbę Bożą zdecydowana większość z nich nie przyjęła Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Bóg był blisko, Bóg przyszedł. A oni się na Niego zamknęli.
Ewangelia przybliża nam Jezusa, który służył ludziom przez cały dzień mówiąc o Bogu, a teraz wychodzi na górę, aby się modlić. Potem Jezus idzie po wodzie jeziora, aby dojść do płynących apostołów. Widzą Go, są przerażeni, bo Go nie rozpoznają. Gdy On mówi: „Odwagi! To ja jestem, nie bójcie się!” Piotr idzie do Jezusa. Gdy jednak przestaję na Niego patrzeć i widzi wielkie fale, zaczyna tonąć. Ręką Jezusa go ratuje. „Gdzie twoja wiara, Piotrze?”. Bóg jest blisko, Bóg króluje, gdy powierzam Mu swoją bezradność zalewany falami codziennych napięć, zmagań i lęków. Na ile potrafię Mu wieczorem powiedzieć: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym?”