Wielu było aktorów wcielających się w rolę brytyjskiego wywiadowcy Jej Królewskiej Mości Agenta 007 JAMESA BONDA. Przypuszczam, że macie podobne skojarzenia jak ja: szybkie samochody i piękne kobiety, ciosy w podbródek i celne strzały z pióra w niegodziwców; a na bankietach nieodłączna prośba do kelnera proponującego trunek: „Martini, wstrząśnięte, nie zmieszane!”. Takie obrazy kojarzą mi się z tym bohaterem brytyjskiej popkultury. Wśród licznych aktorów grających Bonda szczególnie cenię Pierce Brosnana. Ten Irlandczyk nie wstydzi się stwierdzić: „Na koniec dnia musisz mieć coś, na czym się oprzesz, a dla mnie tym czymś jest Bóg, Jezus, moje katolickie wychowanie, moja wiara”.
+Veni Sancte Spiritus! 10 nd zwykła rok A 7 czerwca 2026
Oz 6,3-6; Ps 50; Rz 4,18-25; Mt 9,9-13
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Nasze czasy niekiedy nazywa się czasami post prawdy ze względu na zalew informacyjny, gdzie nie istnieje jeden prosty przekaz o ludziach i zdarzeniach, ale każde medium informacyjne przynosi odmienne interpretacje tych samych faktów, a niektóre fakty są całkiem pomijane. Od niedawna popularnym się stało anglojęzyczne określenie FAKE NEWS, czyli wiadomości fałszywe, wyprodukowane świadomie przez kłamcę. Różni ludzie, nie tylko dziennikarze (jak do niedawna) dostępnymi sobie sposobami czyli najczęściej na tzw. social mediach komentują rzeczywistość. Słowo i obraz modelowane, wyjęte, dobrane, przeakcentowane mogą bardzo zmienić podstawowy sens faktu.
Gromadzimy się w niedzielę w świątyni katolickiej, aby słuchać słowa Bożego. Raz na tydzień Bóg mówi: „Przyłaź tu do mnie, i przynajmniej przez tę godzinę Eucharystii posłuchaj, co mam ci do powiedzenia. Chcę cię zabezpieczyć przed chaosem i zamętem informacyjnym przynajmniej na najbliższe siedem dni, czyli na tydzień, który się właśnie rozpoczyna. Przyłaź, mówię, bo się pogubisz beze mnie”. Bóg daje oparcie poprzez swoje słowo. Jak słowo może być oparciem? Skoro nawet dla „Jamesa Bonda” prywatnie było i pozostaje to znaczy, że jest czymś trwałym, mocnym, fundamentalnym. Jest punktem odniesienia.
Na osiem wieków przed przyjściem Mesjasza prorok Ozeasz mówi, że przyjście Boga jest pewne jak świt poranka. Dlaczego? Ponieważ Bóg jest miłością i Jego wola miłowania podtrzymuje życie świata. Bóg, który kocha pragnie, by człowiek nauczył się kochać. Bóg powołuje grzesznika, czyli człowieka źle kochającego. Powiem tak: powołuje mnie i (być może) ciebie do tego, abyśmy kochali.
Święty Paweł w liście do Rzymian powtórzy, że Bóg nas kocha, nie jest ideą miłości, ale jest MIŁOŚCIĄ samą, miłuje nas i nieustannie pragnie nas nauczyć miłowania. Dzieje się to, kiedy Abraham zawierza Bogu i niepłodne łono Sary staje się sanktuarium życia dla poczętego Izaaka. Wieki później Jezus z Nazaretu, będzie wypełnieniem biblijnej figury ofiary Izaaka, gdy złoży z Siebie Ofiarę na Krzyżu za nasze grzechy.
W Kafarnaum Jezus widzi człowieka imieniem Mateusz. Zna jego poplątaną historię; ten celnik jest materialnie bogaty, ale moralnie poplamiony grzechami, a przez Żydów jest uznawany za wstrętnego człowieka. Jezus chce Mateusza mieć przy sobie, dlatego mówi: „Pójdź za mną!”. Bez warunków wstępnych, że ma się natychmiast przyznać do złodziejstwa oraz oddać ukradzione. Mateusz zaprasza Jezusa i Jego uczniów do stołu swego domu. Jezus wie, że Mateusz już się wewnątrz zmienia, ale ten właśnie gospodarz potrzebuje ochłonąć. Jezus jest dla niego OPARCIEM, duchowym punktem odniesienia w świecie pogardy i egoizmu. Dla Boga nie ma ludzi przegranych. Nie ma ludzi straconych, odrzuconych przez naród ze względu na swoje złe uczynki. Dlatego i ja słucham Jego słowa i ufam, że Ty także.