Różne ludzie stawiają pytania. Niedawno na spotkaniu grupy katolickich ojców jeden z nich łamiącym się głosem powiedział: Nie wiem, gdzie popełniłem błąd. Nie wiem, co zrobiłem złego, ale mój syn student oświadczył mi, że jest ateistą. Chłopak, który uczył się w katolickiej szkole, był ministrantem, teraz mówi, że nie wierzy w Boga. Co ja zawaliłem? Inny ojciec wstał i powiedział: Mój syn również mi tak powiedział. Ja zastanawiałem się bardzo i modliłem w tej sprawie. Wiem, że popełniłem błąd, bo on miał wiele wiadomości w CO wierzy ale nie wiedział DLACZEGO wierzy. Nie umiał obronić swojej wiary przez jej mądre uzasadnienie.
+Veni Sancte Spiritus! 21 nd zwykła rok A 23 sierpnia 2026
Iz 22,19-23; Ps 138; Rz 11,33-36; Mt 16,13-20
Bracia i Siostry w Chrystusie!
To nie są odosobnione przypadki. Pytania o przyczynę, o to, co stoi u początków naszej wiary jest równie ważne jak pytanie o to, w Kogo i w co wierzymy.
Dzisiejsze słowo Boże zaprasza nas do stawiania pytań i szukania odpowiedzi, do pogłębienia rozumnego podejścia do naszej wiary. Przychodzi taki moment w letniej, sierpniowej, ewangelijnej szkole Królestwa Bożego Jezusa Chrystusa, gdy Nauczyciel przestaje opowiadać, a zadaje pytania. Chwilowo wykład Jezusa zakończony. Teraz czas na odpowiedzi uczniów. I nie chodzi o to, co dzisiaj modnie nazywamy feedback czyli opinię zwrotną, nie chodzi o sprawdzian, co Apostołowie zapamiętali z nauczania Jezusa. Chodzi o rozumienie prawd wiary i umiejętność logicznego uzasadnienia dlaczego wierzą.
W pierwszym czytaniu darmo doszukiwać się pytań. Nie ma ani jednego. Jest to bowiem przesłanie Boga udzielone ustami proroka Izajasza do Szebny, zarządcy pałacu królewskiego, któremu Bóg otwarcie zapowiada zakończenie pracy. Przyjdzie następca imieniem Eliakim, który okaże się uczciwym i skutecznym stróżem domu. Święty Paweł w swym liście tłumaczy Rzymianom, że sprawy Boże są nie do końca możliwe, by ogarnąć je rozumem, ale do pewnego stopnia „głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga” jest ludziom dostępna.
W ewangelijnej scenie w okolicy Cezarei Filipowej, na północy Izraela Jezus zawiesza nauczanie i stawia pytanie. Ono nie dotyczy Boga. To nie jest egzamin z przypowieści Królestwa Bożego, o tym jaki jest Bóg. To pytanie bardziej osobiste, bo dotyczy samego Jezusa. Najpierw pytanie o świadomość ludzi, czyli za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? Potem pytanie najbardziej wprost: Za kogo wy mnie uważacie? Odważył się odpowiedzieć Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na te słowa Zbawiciel wypowiada zapowiedź ustanowienia prymatu Piotrowego. Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. Stanie się to faktem, gdy po zmartwychwstaniu nad Jeziorem Galilejskim Jezus ustanowi Piotra przewodnikiem Kościoła. To są fakty i treść naszej wiary.
Dzisiaj trzeba postawić sobie pytanie: Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? Czym jest dla mnie Jego Kościół? Ale to za mało. Dzisiaj wydaje się nieodzowne drugie pytanie: DLACZEGO wierzę Jezusowi i DLACZEGO wierzę Kościołowi? Czy przed człowiekiem innej wiary, albo niewiary potrafię ją uzasadnić? Dlaczego młodociany pracownik naukowy filozofii na takiej czy innej uczelni potrafi swoim argumentami namieszać i obalić wiarę katolików, którzy tyle lat kształcili się na katechezie? Pomijam to, że zarozumiały doktor czy doktorant filozofii nie powinien prezentować swojej niewiary czy obrażać wierzących na wykładach. Ale jak to możliwe, że studenci katolicy nie potrafią mu odpowiedzieć na pytanie o pozabiblijne źródła wiadomości o Jezusie, że istniał, że powstał z martwych? Czy nie pamiętają, że tacy starożytni pisarze jak Swetoniusz, Tacyt, Józef Flawiusz czy Pliniusz Młodszy wskazywali, że Chrystus był postacią historyczną, która poniosła śmierć w Judei za czasów cesarza Tyberiusza?
DLACZEGO wierzę Jezusowi i Jego Kościołowi? Jak wyjaśniasz, uzasadniasz swą wiarę?