Nie wiem skąd jesteście

 

Kilka wieków temu, gdy Bułgaria była nękana przez tureckich najeźdźców nie wolno było budować świątyni chrześcijańskich. Nieliczni bułgarscy katolicy mieli pozwolenie islamskich okupantów z Istambułu na wzniesienie maleńkich kościółków, takich, aby mieścił się tam duchowny, a brama przepuszczała wyłącznie jadącego na koniu tureckiego żołnierza. Dlatego sprytni Bułgarzy budowali kościoły na skarpie, gdzie od drogi świątynia była malutka, z niewielką bramą, ale u spodu skarpy była na tyle wysoka i okazała, że mogła się w niej mieścić spora grupka wyznawców Chrystusa.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            21 nd zw C 24 sierpnia 2025

Iz 66,18-21; Ps 117; Hbr 12,5-7.11-13; Łk 13,22-30

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Dom, drzwi i brama to przestrzenie, które są dla nas pierwsze i bardzo ważne. Kto nie ma domu, staje się bezdomny. Aby wejść przez drzwi nie tylko potrzebny jest klucz, ale także zdolność przekroczenia progu. Nie wszystkie bramy/drzwi są na tyle szerokie, by człowiek zdołał przez nie przejść. I nie potrzeba tu przywoływać komicznych obrazów osób z ogromną tuszą, wystarczy uświadomić sobie, że jest wiele osób z porażeniem kończyn, z utrudnionym sposobem chodzenia, że nie są w stanie wejść przez fizycznie ciasne drzwi. Przyjaciel pokazał mi niedawno poważną zmianę w bramie swego domu. Zrezygnował zupełnie z garażu. Kiedyś trzymał tam samochód, to oczywiste. Ponieważ córka wyszła za mąż i młodzi zamieszkali u rodziców (moi przyjaciele) dlatego rodzice odstąpili im piętro, zachowując dla siebie parter; brama do garażu została zawężona do nowych drzwi przez które „młodzi” mają niezależne wejście do swego lokum. Brama garażowa stała się drzwiami. Przekładając jednak te obrazy na sprawy ducha wiemy, że dom to bliscy, klucz to miłość, a drzwi to zaufanie. Czy współgrają?

Dzisiejsze pytanie zadane Jezusowi w Ewangelii pomaga nam spojrzeć na rzeczy ostateczne. Co to znaczy „rzeczy ostateczne”? Śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło. Ktoś zadał pytanie Jezusowi idącemu do Jerozolimy: czy tylko nieliczni będą zbawieni? Nim spojrzymy na odpowiedź samego Zbawiciela trzeba zdać sobie sprawę z różnicy między zbawieniem a odkupieniem.

Odkupienie jest aktem miłości Jezusa z Nazaretu, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka do Boga Ojca i do ludzi. Jezus przelał swoją krew, ofiarował w pełni swoje człowieczeństwo, aby odkupić nas z grzechów. Nieco zawile, ale bardzo biblijnie mówi o tym Katechizm Kościoła Katolickiego: „601 (…)Boży zamysł zbawienia przez wydanie na śmierć „Sługi”, Sprawiedliwego (Iz 53, 11, por. Dz 3, 14), został wcześniej zapowiedziany w Piśmie świętym jako tajemnica powszechnego odkupienia, to znaczy wykupu, który wyzwala ludzi z niewoli grzechu (por. Iz 53, 11-12; J 8, 34-36). (…) Odkupieńcza śmierć Jezusa wypełnia w szczególności proroctwo o cierpiącym Słudze (por. Iz 53, 7-8; Dz 8, 32-35). Sam Jezus przedstawił sens swego życia i śmierci w świetle cierpiącego Sługi (por. Mt 20, 28). po swoim Zmartwychwstaniu Jezus w taki właśnie sposób wyłożył Pisma uczniom z Emaus (por. Łk 24, 25-27), a następnie samym Apostołom (por. Łk 24, 44-45). Zbawienie to wierne życie z Jezusem.

Chrystus Pan mówi nam o wysiłku wchodzenia przez ciasne drzwi. Mówi o ewangelicznych wymaganiach, o trudach, ograniczeniach wolności, która nie jest swawolą. Doświadczył tego Apostoł św. Bartłomiej, który za wierność Chrystusowi w Armenii, gdzie głosił ewangelię, poniósł męczeńską śmierć około 70 roku po narodzinach Chrystusa. Co z moją wiernością?

Dodaj komentarz