Oto posyłam was

 

W życiu zdarza się nam używać słów, które naprawdę nic nie znaczą, ale w pewnym kontekście niosą jakieś znaczenie np. „ustrojstwo” czy „tentego”. Tym bardziej można odbyć rozmowę, która nic nie wnosi. Przypomina mi się z lat szkoły podstawowej żartobliwy dialog, który gdzieś przeczytałem: – Przepraszam, -Proszę, – Pan tutejszy? – Kto? – Pan! – Ja? – Tak! – Nie! – To przepraszam! – Proszę!

+Veni Sancte Spiritus!                                                            14 nd zw C 6 lipca 2025

Iz 66,10.12-14c; Ps 66 ; Ga 6,14-18; Łk 10,1-9

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Słowa mają znaczenie. Słowa mogą nieść pokój i prawdę, ale postawa człowieka czyli zachowanie mówią czasem jeszcze więcej niż słowa. Wiedzieli o tym święci, wiedział o tym św. Jan Bosko, włoski kapłan, wychowawca, który niósł ewangelię pogubionym i zaniedbanym chłopcom z robotniczego Turynu. Zapisał wskazania, które mają wartość ponadczasową: „Jeśli rzeczywiście pragniemy prawdziwego dobra naszych wychowanków i przygotowania ich do wypełnienia obowiązków, o tym nade wszystko powinniśmy pamiętać, że drogim naszym chłopcom zastępujemy rodziców. Dla nich pracowałem zawsze z miłością, dla nich uczyłem się, sprawowałem posługę kapłańską, zresztą nie tylko ja, ale i całe zgromadzenie salezjańskie. Ileż to razy, Synowie moi, musiałem w ciągu mojego długiego życia uczyć się tej wielkiej prawdy, że łatwiej jest gniewać się niż cierpliwie znosić, grozić niż przekonywać, a nawet łatwiej jest z powodu naszej niecierpliwości i pychy ukarać opornego niż poprawić zachowując się stanowczo i przyjaźnie (…) Są naszymi dziećmi. Dlatego gdy poprawiamy ich błędy, wyzbądźmy się wszelkiego zagniewania, albo przynajmniej działajmy tak, jakbyśmy usunęli je zupełnie. Żadnego zagniewania, żadnej pogardy, żadnej obelgi. Na czas obecny miejcie miłosierdzie, na przyszły – nadzieję, jak przystoi ojcom, którzy naprawdę starają się o poprawę i właściwe wychowanie. W szczególnie trudnych wypadkach należy raczej pokornie i ufnie błagać Boga, niż wylewać potok słów, które tylko obrażają słuchających, lecz nie przynoszą żadnego pożytku winowajcom.

Bóg pokazuje nam dzisiaj, że to właśnie my mamy być jego narzędziem w dotarciu do drugiego człowieka z radością i pokojem. Dzisiejsze słowo Boże niesie w sobie kilka ważnych słów jak np. radość, pocieszenie, chwała przyszłego życia. Ludzie wiary tak jak prorok Izajasz, św. Paweł czy uczniowie Pańscy są wezwany, by nieść nadzieję i przynosić pokój innym.

Prorok Izajasz wzywa do radości budząc nadzieję powrotu do Jerozolimy. Żydzi przebywający na wygnaniu w Babilonii otrzymują nadzieję, że z Bożą pomocą wrócą do swej ziemi ojczystej. Mają być wszak wierni jedynemu Bogu i nie rozpłynąć się w pogańskich obyczajach ludzi Babilonii. Św. Paweł mówi jeszcze więcej; źródło prawdziwej radości i nadziei leży w przynależności do Chrystusa, który za nas umarł i zmartwychwstał.

Kiedy Jezus wysyła następnych po Apostołach swoich uczniów w liczbie 72, czyni to dlatego, aby przypomnieć ludziom, że są dziećmi Boga, a mają temu towarzyszyć znaki uzdrawiania chorych. Nie mogą milczeć o Bogu mimo, że spotkają też ludzi, którzy swą pogardą będą dla nich jak wilki. Napisał św. Grzegorz Wielki: „Nieprzemyślana wypowiedź wprowadza w błąd, ale i milczenie nie na miejscu pozostawia w błędzie tych, którzy mogli być pouczeni. Często zaś nierozważni rządcy obawiają się utracić względy u ludzi i dlatego lękają się wypowiedzieć otwarcie to, co należy. A wtedy, tak jak powiedział Ten, który jest Prawdą, nie strzegą już, jak przystało pasterzom, powierzonego sobie ludu, ale są najemnikami, bo kryją się za zasłoną milczenia, uciekając w ten sposób przed zbliżającym się wilkiem”.

Jesteśmy uczniami Pana. Posługujmy się słowem i czynem z miłością.

Dodaj komentarz