Słowo to jest bardzo blisko ciebie, byś je mógł wypełnić

Drogi życia pewnej kobiety mocno się poplątały, straciła bliskich, straciła dom, straciła zdrowie nie miała pieniędzy. W barze mlecznym obserwowała innych jak jedzą. Nie miała pieniędzy na jedzenie. Podeszła do mężczyzny o dość fantazyjnie wybujałej fryzurze, szerokich okularach. Powiedziała wprost: „Czy może mi pan kupić coś do jedzenia?” On popatrzył na nią. Zapytał kiedy ostatnio jadła, gdzie mieszka. Krótko opowiedziała mu historię swojej bezdomności. Nie podważał, czy go okłamuje czy nie. Podszedł do lady. Porozmawiał z pracownicą baru. Wykupił bezdomnej kobiecie posiłki na cały rok. Nazywał się Zbigniew Wodecki. Tak, ten piosenkarz.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            15 nd zw C 13 lipca 2025

Pwt 30.1-14; ps 69; Kol 1,15-20; Łk 10,25-3

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Miłość bliźniego jest sprawdzianem wiary. Nie ma wiary jedynie opartej o modlitwę. Myliłby się ten, który uważa, że wierzyć znaczy jedynie modlić się, przyjść na Mszę świętą czy inne nabożeństwo. Bez wątpienia modlitwa jest pierwsza i od niej wszystko się zaczyna.

Dzisiejsze słowo Boże, począwszy od księgi Powtórzonego Prawa pokazuje nam właściwy rozwój relacji z Bogiem. Zaczyna się od słuchania Boga: „Będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa”. Niekiedy ktoś zniechęcony mówi mi, że ma problemy z modlitwą, a w ogóle to nie wie jak się modlić. Bóg nie żąda od nas cudu. Bóg oczekuje, że się wyciszysz, odłożysz świat skomasowany w smartfonie, uspokoisz oddech, zatrzymasz spojrzenie na jakimś obiekcie, który wprowadza w tajemnicę Bożej bliskości np. na krzyżu, zapalonej świecy czy figurze religijnej. Modlitwa to słuchanie. Najpierw słuchanie. Tego, co mówi mi moje serce, czyli oddanie swoich emocji, lęków, zmęczenia, napięć. Wyciszenie swojego pośpiechu i nadmiaru spraw. Słuchać to stanąć jak dziecko w Bożej obecności. Uświadomić sobie, że Duch Święty mieszka w twym sercu. Modlitwa to słuchanie. Jeśli otworzysz się na Jego bezsłowny i spokojny impuls serca, dotrze do ciebie, że tu i teraz jest z tobą Bóg i jesteś ważny w Jego oczach. Bóg mówi, gdy słuchasz. Bóg milczy, gdy chcesz Go zagadać swoimi potrzebami, emocjami, żądaniami. Bóg mówi przez twoje sumienie. Co mówi? „Jeśli wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej swej duszy”. Wracasz do Niego? Czy On jest Twoim domem, w którym czujesz się bezpiecznie, do którego czujesz przynależność?

Wiara zaczyna się od modlitwy, przekłada się na obyczaje czyli uczynki. Mówi dalej Bóg: „Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem (…)Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić”. Bóg jest miłością, która ze mną rozmawia. Czy mogę odejść z rozmowy z Bogiem i nie kochać innych? Mogę. Bo jestem wolny. Bóg nie zmusi mnie do miłości. Lecz jeśli chcę być z Bogiem na wieki, mam być do Niego upodobniony przez aktywną miłość.

Jezus opowiada o miłosiernym Samarytaninie. Ukazuje dramat pobitego, skrzywdzonego człowieka, którego złoczyńcy zostawili jak odpad. Mija go żydowski kapłan Starego Testamentu, mija go lewita czyli żydowski pomocnik świątynny. Udają, że nie widzą jego ran. Ludzie podobno żyjący modlitwą zachowują obojętność. Tymczasem wrażliwość ludzką zachował Samarytanin – człowiek innej narodowości, człowiek dojrzały i zapewne głęboko rozmodlony. Ma otwarte oczy i widzi cierpienie skrzywdzonego. Wie, że pomoc jest konieczna. Serce uruchamia ręce, Samarytanin ratuje życie Żyda. Serce uruchamia również jego kieszeń w gospodzie. Samarytanin jest człowiekiem, który inaczej niż Żydzi wierzy w Boga, ale słucha Go naprawdę. Zapytajmy serca: słucham Boga? Pomagam cierpiącemu i potrzebującemu?

Dodaj komentarz