Niektórzy mówią, że w ostatnich latach ulubionym świętym niejednego katolika jest święty spokój. To nieprawda. Wasza obecność temu przeczy. Chcemy być ludźmi, którzy zachowują gotowość ciągłego rozwoju miłości, naprawiania jej, nie przez nas, ale przez Ducha Świętego, czyli nawrócenia. Dlatego potrzebujemy świętych jako sprawdzonych naśladowców Jezusa.
+Veni Sancte Spiritus! 11 nd zwykła rok A 14 czerwca 2026
Wj 19,2-6a; Ps 100; Rz 5,6-11; Mt 9,36-10,8
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Kiedy chrześcijanie pierwszych wieków pytali na czym polega świętość, słyszeli niejednokrotnie, że świętość nie jest zawieszona w próżni, że to konkretni ludzie, którzy kochają tak jak uczył Jezus. Porównywano ludzi świętych do światła księżyca w pełni, które odbija świtało słońca, jakim jest Jezus Chrystus.
Dzisiejsze słowo Boże pokazuje nasze wspólne potrzeby, które są dostrzegane przez Boga. Oto Mojżesz wychodzi na górę na spotkanie z Bogiem. Słyszy tam polecenie miłującego Stwórcy. Mojżesz ma przypominać ludowi wybranemu fakt bezpiecznego wyprowadzenia z niewoli Egiptu oraz żądać, aby Żydzi byli wierni modlitwie i przymierzu. Co to oznacza? Że Bóg dostrzega potrzeby swego ludu i pragnie je zaspokoić swą ojcowską miłością. Historia Starego Testamentu wskaże poplątane ludzkie losy; Mojżesz, Jozue, Samson, Debora, Eliasz to postacie świetlane, gdyż wsłuchane w Boga i wierne przymierzu, to wspaniali przewodnicy i święci tamtego czasu. Ale były postacie, które odwiodły innych od Boga, trudno bowiem za przewodnika do Boga uznać króla Saula czy nawet starego króla Salomona.
Święty Paweł wprost mówi młodym chrześcijanom, że Jezus Chrystus jest przewodnikiem pewnym do nieba. Miłość Chrystusa jest złotem najwyższej próby; oto właśnie On umarł za nas, za Ciebie i za mnie – mówi św. Paweł – gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.
Ewangelia pokazuje, że Zbawiciel widzi tłumy oraz ich wspólne pragnienie: chcemy żyć w miłości Boga. Dlatego Jezus dostrzega też konkretnych ludzi, mężczyzn, Dwunastu, których wzywa po imieniu, aby pomagali Mu kochać to ogromne zgromadzenie osób. Nakazuje im: Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Miłość jest nakazem. Nie jest emocją.
Wiele takiej szczerej publicznie wyrażonej miłości mogliśmy zobaczyć w trakcie pielgrzymki Leona XIV do Hiszpanii. W Barcelonie Ojciec Święty spotkał się z młodzieżą i usłyszał przejmujące świadectwo Cecylii, studentki wychowanej w rodzinie dotkniętej przemocą. Opowiedziała o ojcu, który próbował zabić jej matkę, o uzależnieniu matki od narkotyków (…)[ oraz o tym, że Cecylia] w ośrodku opiekuńczym (…)po raz pierwszy usłyszała o Jezusie i odkryła wiarę. Mimo to nadal nie potrafi przebaczyć ojcu. Przyznała, że czasem spogląda w niebo pyta Boga: „gdzie byłeś, kiedy byłam dzieckiem?”. Następnie zapytała Papieża: „jak mogę przebaczyć mojemu ojcu i pojednać się z Bogiem?”. Leon XIV odpowiedział, że wobec takich historii trzeba pytać nie tylko o obecność Boga, ale także o odpowiedzialność człowieka za zło. Mówił o przemocy wobec kobiet, kryzysie relacji rodzinnych i kulturze egoizmu (…) Powiedział o (…)przebaczeniu, że nie jest ono jednorazowym aktem ani prostą decyzją. „W przebaczeniu idzie się małymi krokami” (…) przebaczenie nie zawsze oznacza powrót do dawnych relacji, ale zawsze oznacza rezygnację z nienawiści i otwarcie serca na uzdrawiające działanie Boga. www: niedziela.pl/artykul/124891/jak przebaczyć ojcu.
Dziękujemy Bogu za przewodników, za świętych. I ty i ja jesteśmy powołani na przewodnika i na świętego.