Poruszyło mnie niedawno oglądane zdjęcie: Młody chłopiec z zespołem Downa uśmiechnięty i skupiony tuli w ramionach niemowlę; dziewczynka czuje się w pełni bezpieczna. Ktoś skomentował pod zdjęciem: „Mój brat ma zespól Downa. Zawsze uwielbiał brać dzieci na ręce, ale rzadko ktoś mu na to pozwala. Moja żona i ja daliśmy mu dzisiaj potrzymać nasze dziecko. Oto jak się cieszył, gdy ją tulił. Trzymał ją bez ruchu pięć minut. Prawie się popłakałem”.
+Veni Sancte Spiritus! 16 nd zw C 20 lipca 2025
Rdz 18,1-10a; Ps 15; Kol 1,24-28; Łk 10,38-42
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Szukałem ilustracji do ewangelicznego wydarzenia, które nakreślił nam dzisiaj św. Łukasz. Zdjęcie tego chłopca z mongolizmem, który nie umie ukryć swego zachwytu i czule wyraża swoją bliskość maleńkiej bratanicy wydało mi się bardzo właściwe, aby oddać czym jest kontemplacja. Chłopiec ze zdjęcia pozbawiony mechanizmów obronnych, bez kalkulacji nad tym jak będzie odebrany, delikatnie i troskliwie ogarnia ramionami powierzone mu dziecko. Nie umie wyrazić słowami tej chwili szczęścia. Milczy, uśmiecha się, czuwa. Nie wiem, co myśli i czy w ogóle myśli, ale ta chwila bezsłownego trwania jest niemą odpowiedzią na piękno i dobro, jakie odkrył w maleńkim człowieczku, obrazie Bożym. Kto dostrzega Boga w stworzeniu, nie musi szukać słów. Wystarczy zachwyt i milczenie.
Słowo Boże z Księgi Rodzaju prowadzi nas pod dęby Mamre, gdzie Abraham widzi tylko trzech wędrowców. Choć, po ludzku, Abraham widzi trzech, w rzeczywistości gości Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Zobaczymy, że napisano: „A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: „O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi!”. Dziwne wyznanie, ale z jaką wielką troską i szacunkiem Abraham umila zdrożonym Wędrowcom chwilę odpoczynku. Razem z Sarą i sługami przyrządzają i częstuję gości wodą, podpłomykami wypieczonymi z najczystszej mąki, twarogiem i cielęciem. Hojnym gestem i umysłem Abraham koncentruje się na ugoszczeniu przybyszów. Czytamy: „Abraham stał przed nimi pod drzewem”. Jeden z gości zapowiada, że Sara za rok będzie miała syna. Jak to rozumieć? Bóg w Trójcy został serdecznie przyjęty i ugoszczony w porze, w której każdy kryje się przed słońcem szukając cienia i chłodu. Za rok Bóg w Trójcy okaże Abrahamowi i Sarze swoje wdzięczne błogosławieństwo: Izaaka.
Modlitwa jest zachwytem, który milknie. Jest podniesieniem serca ku adorowanemu Bogu.
Jezus zostaje hojnie ugoszczony przez Martę i cicho adorowany przez Marię. Imię „Marta” znaczy gospodyni. Chrystus Pan pokazuje, że obie postawy są ważne i powinny się harmonijnie uzupełniać. Chrześcijanin powinien służyć Jezusowi jak Marta i słuchać Go jak Maria.
Jak pamiętamy, św. Jadwiga Królowa starała się realizować ideał ewangelicznej harmonii na przykładzie postawy Marty i Marii: nie przeciwstawiać sobie tych postaw, lecz naśladować obie. W życiu człowieka wierzącego potrzebny jest czas na to, by usiadł on u stóp Chrystusa i potrzebny czas na przygotowanie uczty, czas modlitwy i czas działania; czas Marii i czas Marty. (ks. E. Staniek). Święta Jadwiga przyjęła łączenie tych postaw za swój ideał, czego wyrazem był monogram splecionych liter M i M, którym się posługiwała. Harmonia modlitwy i działania.
Ten ideał znalazł swoje miejsce w poezji i śpiewie. Napisał śpiewający poeta Marcin Styczeń: M i M jak miłosierna miłość, M i M Martę z Marią złączyło, M i M kreśli święta Jadwiga, M i M niech trwa jedności chwila.
Im więcej będę miał w sobie z Marii i z Marty, tym moje wybory będą dojrzalsze.