Credo in unum Deum

 

W piątek 25 lipca minęło dokładnie 1700 lat od zakończenia pierwszego Soboru Powszechnego naszego Kościoła, który odbył się w Nicei k/ Konstantynopola w dzisiejszej Turcji. Na każdej Mszy świętej niedzielnej odwołujemy się do postanowień tego zgromadzenia biskupów, gdy wspólnie wyznajemy wiarę mówiąc formułę: „Wierzę w Jednego Boga”.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            17 nd zw C 27 lipca 2025

Rdz 18,20-32; Ps 138; Kol 2,12-14; Łk 11,1-13

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Sobór był jak położenie fundamentu pod gmach Kościoła jako wspólnoty. Nadprzyrodzony charakter wspólnoty uczniów Chrystusa polega na tym, że przez Krew Syna Bożego zostaliśmy odkupieni, a przez osobisty chrzest, włączeni w Jego śmierć i zmartwychwstanie. To dzieło samego Ducha Świętego w nas. Wszakże Kościół jest także naszą wspólnotą z ludźmi, w której Duch Święty pomaga kształtować relacje, zadania i zobowiązania, aby służyły ludzkiemu zbawieniu. Ponieważ jako ułomni ludzie jesteśmy skłonni do błędu i grzechu, trzeba nam się nawracać i nieustannie poprawiać rozumienie i współdziałanie w Kościele.

Co się stało w Nicei, czyli dlaczego doszło do tego Soboru i co na nim uchwalono? Cesarz rzymski Konstantyn, który edyktem mediolańskim w roku 313 ogłosił, że chrześcijanie mogą publicznie wyznawać swoją wiarę, widział potrzebę międzynarodowego spotkania biskupów, aby uporządkowali i ujednolicili działanie swej chrześcijańskiej wspólnoty, która sięgała od Hiszpani po Persję. Poza tym, pojawiły się coraz większe rozbieżności w rozumieniu tego, w co ówcześni chrześcijanie wierzą, szerzyły się błędy wiary, pośród których najbardziej niebezpieczną było przekonanie prezbitera Ariusza, iż Jezus z Nazaretu, był prawdziwym człowiekiem, ale Synem Bożym nie był od początku tylko został w pewnym momencie stworzony, a potem ubóstwiony przez Boga, został adoptowany. Czy zatem Bóg umarł za nas czy tylko Syn Boży? A jeśli nie Bóg umarł za nas czy On naprawdę nas kocha? Ariusz był znakomitym mówcą i kwestie, które rozwijał w swoich kazaniach rozpalały, coraz bardziej niepokoiły i dzieliły wyznawców Jezusa. To kwestionowanie odwiecznego bóstwa Chrystusa stało się jedną z bezpośrednich przyczyn zwołania Soboru. Cesarz Konstantyn czuł się odpowiedzialny za Kościół, którego wiarę podziwiał i starał się do niej stosować, choć sam jeszcze nie przyjął Chrztu. Zwołał zatem biskupów na lipiec AD 325 do swej letniej rezydencji w Nicei nad Morzem Śródziemnym. Przybyło ich około 250 ze wszystkich zakątków ówczesnego świata. Niektórzy mieli jeszcze na swoim ciele znamiona prześladowań za wiarę: blizny na twarzach, nogach czy rękach.

Obrady trwały od 19 do 25 lipca 325 roku prowadzone pod okiem Cesarza przez Hozujsza z Kordoby, odbywały się w języku greckim, niekiedy po łacinie, Podczas obrad sformułowano wyznanie wiary, w którym sprecyzowano naukę o Bogu Ojcu i o Synu Bożym; Sobór uznał, że JEZUS CHRYSTUS jest BOGIEM, gdyż jest WSPÓŁISTOTNY OJCU. I nie został stworzony tylko od zawsze był z Ojcem. Teza ta wychodziła poza Pismo Święte, czerpiąc z terminologii z filozofii greckiej. To pierwsze powszechne zgromadzenie biskupów w Nicei ustaliło jednolity dla całego Cesarstwa Rzymskiego termin obchodów uroczystości upamiętniającej Zmartwychwstanie Pańskie tj. na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. Na tej podstawie cesarz Konstantym ustanowił doroczne święto państwowe – Wielkanoc. Rozstrzygnięcia organizacyjne i dyscyplinarne, nad którymi dyskutowano podczas obrad, spisano w dwudziestu kanonach. Jednym z ważniejszych było potępienie nauki Ariusza o tym, że Jezus rzekomo nie był odwiecznym Synem Bożym. Cesarz Konstantym był też wykonawcą decyzji podjętych podczas soboru. W wyniku jego działań chrześcijaństwo zostało uznane za jeden z oficjalnych kultów Cesarstwa Rzymskiego, a Kościół i władza państwowa rozpoczęły współpracę. Nie tutaj miejsce na szersze omówienie tego Soboru, ale to co najważniejsze trzeba powiedzieć. Temu bowiem pierwszemu powszechnemu zgromadzeniu biskupów zawdzięczamy tzw. Symbol Niceorum, czy wyznanie wiary, które za chwilę wspólnie złożymy.

Chcę jeszcze odnieść się do dzisiejszej ewangelii; zobaczmy, że nasz Zbawiciel uczy modlitwy i uczy o modlitwie. Co to znaczy? Jezus nie tylko daje bardzo konkretne wezwania, sformułowania, zwroty, którymi powinniśmy się kierować w odniesieniu do Ojca niebieskiego. Jezus nas również poucza jak modlić się z głębokim przekonaniem, że Bóg Ojciec wysłucha naszego wołania mimo, że niekoniecznie zrealizuje nasze prośby, które w tym wołaniu do Niego skierujemy. Chodzi zatem o wytrwałość i stałość naszej modlitwy. To nasze codzienne „Ojcze nasz” nie jest przecież tylko porannym „Dzień dobry” do Boga, ale jest też stałym zapraszaniem Go na ścieżkę naszych codziennych spotkań, gdzie w taki czy inny sposób łaska Boga będzie mnie wspierać. Warto więc dzisiaj nie tylko podziękować Boga za Święty Kościół katolicki, którego cząstkę współtworzymy Ty i Ja, za jego ciekawą, niezwykłą, złożoną historię, ale też warto pomyśleć: jak ja się za ten Kościół modlę? Jaką biorę odpowiedzialność za misję zbawczą Kościoła czyli za dawanie świadectwa wiary innym ludziom? I wreszcie, na ile moja codzienna modlitwa dotyczy także Ojca Świętego, biskupów, kapłanów, małżonków, osób samotnych, czy innych współwyznawców, które Bóg stawia na mojej drodze?

Dodaj komentarz