I wy bądźcie gotowi

 

 

Niemowlak przygląda się leżącej obok mamie i patrzy z niedowierzaniem na maleńką, ale tę samą twarz mamy na ekranie telefonu komórkowego (gdzie włączono funkcję SELFIE). Maluszek patrzy na nowo na mamę i na lusterko. Uśmiecha się w końcu do mamy – tej mamy prawdziwej, nie z lusterka – bo ona jest szeroko uśmiechnięta, bliska i przynosi swoje macierzyńskie ciepło. Maluch nie wie jak i po co, ale wie, że to jest dobre i bezpieczne.

+Veni Sancte Spiritus!                                                1 niedziela adwentu A 30 listopada 2025

Iz 2,1- 5; Ps 122; Rz 13,11-14; Mt 24,37-44

 

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Jesteśmy niemowlakami wszechświata, mimo że mikroskopem ogarniamy jak wygląda bakteria, a teleskopem zaglądamy na księżyc. Wiosna, lato, jesień, zima, rok mija za rokiem, wieszamy nowe kalendarze licząc upływ czasu. A w życiu ciągle zachowujemy się nieporadnie jak niemowlak. Wobec ogromu i złożoności świata nasza niemowlęca bezradność trwałaby bez końca. Doświadczamy jednak nieskończonej troski i opieki Wszechmogącego Boga, który jest naszym Ojcem. Nie jesteś przypadkiem, liczbą, zbiorem atomów. Jesteś stworzeniem kochającego Stwórcy. Jesteś stworzony z miłości, nie z przypadku, ale ze świadomego wyboru Boga. Jako Jego arcydzieło. Gdy maluszek z dzisiejszego wstępu do homilii odkrywa mamę „prawdziwą”, a nie tę z ekranu cieszy się, śmieje i pragnie się do niej, ciepłej i żywej przytulić. Mama jest bowiem obrazem Boga niewidzialnego, jest szczęśliwą rodzicielką – uczestniczką zamysłu Stwórcy, w który została wprowadzona przez oblubieńczą relację z mężem.

Fioletem szat liturgicznych i jedną zapaloną świecą w wieńcu rozpoczynamy adwent czyli liturgiczne oczekiwanie na święta Bożego Narodzenia. Jeśli jednak to oczekiwanie miało by się na tym zakończyć, to biada nam! Święta przyjdą i przeminą. Nie chodzi jedynie o przypomnienie, co się stało przeszło 2000 lat temu. Chodzi o nowe zanurzenie się i zaczerpnięcie w tej Tajemnicy, której na imię Dzieciątko Jezus. Spotkanie Syna Bożego w Dzieciątku jest sensem tych świąt. Tylko osobiste przyjęcie prawdy, że Bóg posłał swego Syna, abym był zbawiony na wieki jest sensem tego celebrowania Jego narodzin. Jezus naprawdę stał się człowiekiem, niemowlakiem przy piersi Dziewicy Matki. On może pomóc mi wyjść z mojego niemowlęctwa. Przyszedł na świat po to, abym  ze stworzenia Bożego stał się dzieckiem Bożym. Ufnym i bezpiecznym miłością Ojca.

Słowo Boże otwierające adwentowe oczekiwanie na przyjście Pana charakteryzuje się kilkoma szczególnymi wątkami; pierwszy to znak świątyni Pańskiej, o której pisze prorok Izajasz. Ona wystrzeli ponad pagórki, aby wszystkie narody mogły się tam znaleźć. Po co? Aby słuchać w świątyni o drogach Pana. Aby otworzyć oczy, uszy i serce na pouczenie Boga o tym, jak mam postępować w światłości Pańskiej, czyli zgodnie z Jego wolą. Mówiąc inaczej, jak mam kochać dojrzale siebie oraz innych. Słuchanie Kościoła Chrystusowego, słuchanie słowa Bożego z Kościołem jest sensem Adwentu.

Drugi wątek dotyczy chwili obecnej czyli tego, abym wierzył, że Bóg kocha mnie tu i teraz oraz chce mnie przyoblec w zbroję światła, jak mówi św. Paweł w liście do Rzymian. Słowo wzywa do rezygnacji z szukania upojenia zmysłowego, a równocześnie czegoś po ludzku niepojętego: przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa. Czy to nie bałamutna przesada? Mam ubrać się w Chrystusa? Chodzi o szukanie i znajdowanie Bożej woli w moich sprawach.

Adwent to czas czuwania. Jeśli będę słuchał słowa Bożego, będę czuwał. Jeśli słowo Boże przyniesie mi wolę Bożą, którą wypełnię, moje czuwanie będzie uświęceniem. Dlatego, mimo wiadomości o codziennych kataklizmach, wojnach i dramatach zachowam pokój serca i gotowość na ostateczne przyjście Jezusa w chwale. Modląc się nie jestem już bezradnym niemowlęciem, ale dzieckiem Bożym usynowionym w Chrystusie. Przeżywając liturgiczny Adwent z Maryją i Józefem mam szansę na rozwój umiejętności słuchania Boga i przyjęcia Jego słowa. Słuchanie wymaga odrzucenia hałasu i balastu niepotrzebnych wrażeń. Czuwajmy!

Dodaj komentarz