Tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego

 

Noc minęła. Sieci Szymona i kolegów puste. Co odczuwał, gdy wracał do przystani? Zmęczenie, niezadowolenie, a może i wstyd? Trudno się Piotrowi dziwić. W dzisiejszym obiegowym języku powiedzielibyśmy: „umordował się chłop, a tu całe łowienie – w plecy”. I chyba był Szymon ostatnim Galilejczykiem z tej rybackiej drużyny, który by przypuszczał, że najbliższe godziny okażą się – z różnych przyczyn – przełomowe w jego życiu.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            5 nd zw C 9 lutego 2025

lz 6,1-2a.3-8; Ps 138, 1 Kor 15,1-11; Łk 5,1-11

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Na początku podzielę się wiedzą zapożyczoną – krótko i trochę specjalistycznie o rybach i łowieniu: „Oczy ryb umieszczone są po obu stronach głowy, więc potrafią one patrzeć w dwóch kierunkach jednocześnie (…) Oko człowieka i oko ryby są podobne, z jedną różnicą: u ryb soczewka oka ma kulisty kształt a bierze się to z tego, że w wodzie obraz, który widzą ryby nie jest ostry a mglisty (…) Ryby, które pobierają pokarm, lub żyją w górnych partiach wody, mają mniejsze oczy i lepiej widzą barwy, niż gatunki przebywające w głębszych partiach” (wielkaryba.pl/blog/porady-wedkarskie/jak-widza-ryby). Kiedy zatem należy na nie polować, czyli łowić? Inny specjalista mówi:Najlepiej decydować się na to około trzy godziny przed wschodem słońca lub 3 godziny po zachodzie. W tym czasie woda nie będzie nadmiernie nagrzana, dlatego istnieje większe prawdopodobieństwo, że ryby zaczną brać” (https://www.skapiec.pl › radzi › poradniki › cwgveml).

Pierwszym znakiem przełomu u Szymona było ulegnięcie prośbie Nauczyciela z Nazaretu. Ten Jezus – uchodzący za syna Józefa, dotąd trudniący się jak Jego ojciec, ciesielką uprzejmie zaapelował do Piotra, by mógł się znaleźć w jego łódce i z niej głośno przemawiać. Szymon Piotr mimo zmęczenia chciał sam wysłuchać Jezusa, co takiego mówi ludziom, że przychodzą tłumami, aby Go słuchać. Można przypuszczać, że chociaż na początku Piotr mrużył oczy z niedospania i znużenia, jednak potem się pewnie sam zdziwił, że i oczy szeroko otwiera, a nade wszystko nie chce uronić ani słowa, które mówi Jezus. Co takiego było w tym słowie? O czym było to słowo? Jaką siłę, czar, wizję, rozsnuwało w ludzkich sercach budząc ich uśpione tęsknoty, zapomniane poczucie własnej wartości? O czym nauczał Jezus? Co takiego niosło Jego słowo, że nie okazał się przekonującym sprzedawcą marzeń, których ludzie spotykali wielu, ale kończyło się zwykle na zapłacie? Co kryło się w przestrzeni serca Jezusa i Jego słuchaczy, że nie chcieli odejść, że musiał siedzieć w łodzi, aby go spore rzesze widziały, a woda niosła niezmienione i wyraźne przepowiadanie? Św. Łukasz milczy i nie daje nam odpowiedzi na te pytania. Tym razem nie kreśli żadnej przypowieści, żadnego konkretnego nauczania. Tym razem Ewangelista ukazuje co innego: absolutną moc słowa Jezusa oraz skierowanie słowa nie tylko do tłumu, lecz do konkretnego człowieka: Szymona Piotra.

To drugi w tym dniu znak przełomu w życiu Szymona Piotra, po nieprzespanej i bezrybnej nocy. Słowo Jezusa musiało mieć taką moc, że on – doświadczony galilejski rybak na wezwanie Pana, skierowane do niego po imieniu, aby zarzucić sieci i wypłynąć na głębię, wbrew rozumowi i własnemu doświadczeniu odbija od brzegu i zarzuca sieci. Na efekt nie trzeba było długo czekać; obciążone rybami sieci nie są jednak największym odkryciem Piotra, lecz świętość Jezusa, mocnego skutecznym słowem. Dlatego Piotr wyznaje swą niegodność.

Jezus mówi mocno tzn. w miłości przekazuje słowo prawdy. Zna osobę po imieniu. Zna także Twoje imię. Jak to jest z Twoim słuchaniem Jezusa? Co Ci ostatnio powiedział?

Dodaj komentarz