Jeśli są wśród nas miłośnicy psów, dzisiejsza Ewangelia nie była dla nich łatwa. Wyrywa nas bowiem z naszego ciepłego myślenia o tych zwierzętach. W krainie Kanaan pies został udomowiony już ok. 8000 lat przed Chrystusem. Na początku było to oswojenie wilka, a potem nawiązywanie z nim coraz większego kontaktu; stopniowo pomagał ludziom w polowaniu, potem stawał się stróżem owiec i kóz, a w dalszym etapie udomowienia stał się uczestnikiem zabawy, zwłaszcza z dziećmi.
+Veni Sancte Spiritus! 20 nd zw A 20 sierpnia 2023 r.
Iz 56,1.6-7; Ps 67; Rz 11,13-15.29-32; Mt 15,21-28
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Trudno nam przyjąć tę dzisiejszą wypowiedź Chrystusa do kobiety, przybywającej z Tyru i Sydonu, gdzie mieszkali jeszcze ostatni Kananejczycy, czyli nie-żydzi: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. Nie pasują nam takie słowa do Zbawiciela: zestawianie innych ludzi niż Żydzi do psów. Nasza kultura jednoznacznie wzdryga się na takie słowa. Mimo, że bardzo lubimy psy niezależnie od rasy, koloru sierści czy długości ogona. Ale ludzie Bliskiego Wschodu w swej kulturze mieli inne odniesienie do psa niż nasze. W czasach Jezusa psy nie strzegły gospodarstw domowych, ani tym bardziej nie mieszkały w domach wraz ze swoimi właścicielami. Można było znaleźć ich wiele na ulicach miast. Ze względu na zaniedbanie roznosiły także choroby i atakowały ludzi. Określano je wówczas jako głupie zwierzęta i uważano za symbol grzechu. Powstały nawet przykre i wzgardliwe określenia związane z psami, które pojawiają się w Piśmie Świętym jak „zdechły pies”, „ślepy pies” czy też „zapłata psa”. Żydzi traktując psy jak zwierzęta pogańskie, nigdy nie karmili ich chlebem, gdyż on był uznawany za pokarm święty.
Słowo Boże przedstawia nam dzisiaj zapowiedź zbawienia dla wszystkich. Prezentuje przy okazji cnotę moralną rzadką, a ważną. Już prorok Izajasz kreśli radosną wizję, że dom Boga będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów. Prorok podaje, że wspólnotą dzieci Boga są wszystkie narody i nie decydują o tym więzy krwi. Nie przynależność do narodu izraelskiego jest gwarancją bycia dzieckiem Bożym, ale o takiej przynależności decyduje przestrzeganie sprawiedliwości. Słowo Boże psalmu 67 potwierdzą to przesłanie, gdy śpiewamy, aby na ziemi znano Jego drogę, Jego zbawienie wśród wszystkich narodów. Wraca do tego wątku św. Paweł w liście do Rzymian; jeszcze raz wyraża swoje zmartwienie, że jego rodacy nie przyjęli zbawienia w Jezusie z Nazaretu. Paweł Apostoł pragnie, aby i sami [Żydzi] w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia.
Jeszcze raz wracamy do ewangelii, w której Zbawiciel wydaje się bardzo szorstki, surowy, a nawet niegrzeczny wobec pogańskiej kobiety kananejskiej. Kananejczycy byli najbardziej pogardzanymi moralnie wrogami Izraela. Ona zbliżając się do Jezusa wydaje z siebie rozdzierający krzyk: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”. Kobieta użyła wobec Jezusa tytułu „Synu Dawida!” tym samym uznała prawo królestwa Dawida do tej pogańskiej ziemi. Jezus zaznacza, że najpierw ma głosić ewangelię Żydom. Naród ten od wieków słuchał głosu Bożego i dlatego powinien jako pierwszy usłyszeć słowo Mesjasza i przyjąć drogę, którą On wskaże. Jednak głos kobiety, matki, która kocha i która walczy o życie swej córki porusza Jezusa do głębi. Kobieta nie zatrzymuje się na nieciekawym porównaniu, użytym przez Jezusa. Kobieta zapomina o sobie, ale całą siebie angażuje w prośbę o ratunek córki. Kobieta jest pokorna. Wiara kobiety w moc Boga w Nim otwarła granice zbawienia dla niej i jej córki już teraz. Jezus ukazał żywą, wytrwałą, prawdziwą wiarę Kananejki, której uczyć się mogli Apostołowie i inni Żydzi.
Jaką szczególną cnotę moralną wydobywa i naświetla nam dzisiaj słowo Boże? Jest to pokora, czyli zgoda na uznanie swojej słabości przy ufności w miłosierdzie Boga. Pan Bóg dopuszcza niezrozumienie, lekceważenie, odrzucenie czy nawet krzywdę, aby oczyścić z egoizmu i sprawdzić nasze serca.
Warto przywołać ciekawe słowa wielkiego praktyka cnoty pokory św. Franciszka z Asyżu. Zwykł był wołać: „Patrzcie bracia na pokorę Boga!” i zwracając się do Boga mówił: „Jesteś pokorą!”. W swej „Pieśni słonecznej” Franciszek symbolicznie nazwał pokorę wodą: „Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę, która jest pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta”. Woda jest pokorna, ponieważ rozdaje siebie, zawsze schodzi aż do osiągnięcia najniższego punktu. Woda wybiera zawsze dla siebie ostatnie miejsce. W przeciwieństwie do pary, która zawsze dąży do góry i dlatego słusznie jest łączona z pychą. Pokora nie tylko nie poniża człowieka, ale czyni go prawdziwym, autentycznym. Pokorny to ten, który chodzi po ziemi, kto twardo trzyma się ziemi, kto nie ulega zmieniającym się modom, nie wbija się w pychę z powodu pochwał.
Czy chwilami nie czujesz się tak jak ta pozornie odtrącona przez Jezusa Kananejka? Może nic nie wychodzi z twoich dobrych intencji i życzliwych czynów. Nie ustawaj, nie rezygnuj, niech twoja modlitwa będzie pokornie wytrwała.