Połamał go i dawał im

 

Na centralnym miejscu stolika mężczyzna swoimi palcami delikatnie przeciąga rozsypane grudki soli; tworzy obraz w tym solnym materiale. Po chwili jego praca przybiera bardzo czytelny i ładny kształt twarzy Jezusa Chrystusa w cierniowej koronie. Takie właśnie zdjęcie solnej twarzy Jezusa na blacie stolika mogłem podziwiać niedawno. Dotarło do mnie, że szacunek i miłość do Zbawcy można wyrażać na wiele sposobów. Czy jednak oznacza to osobiste doświadczenie wiary czyli że ten mężczyzna spotkał Boga w swoim życiu, Boga żywego, który przemienia jego życie? Niekoniecznie.

+Veni Sancte Spiritus!                                                            3 nd WN          19 kwietnia 2026

Dz 2,14-22b-32; Ps 16; 1 P1,17-21; Łk 24, 13-35

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Najważniejsze, abyśmy chcieli Jezusa kochać. Dlaczego? Bo wtedy będziemy chcieli Go szukać i znajdywać (nawet nie znaleźć, bo to nie jest tak raz na zawsze). Bo Jego deficyt będzie nas uwierał, a Jego bliskość będzie nas umacniać. On się pozwala znaleźć, bo po swej śmierci i zmartwychwstaniu wielokrotnie przebywał pośród uczniów i innych osób. Mówi o tym dzisiaj św. Piotr w pierwszym czytaniu. Apostoł przemawia do Żydów o życiu Jezusa Nazarejczyka jako oczekiwanego Mesjasza, o prawdziwości Jego zwycięstwa nad śmiercią i grzechem, o wypełnieniu prorockich pism. Czy Piotr czytał Pismo Święte St. Testamentu? Na pewno tak. Czy Piotr pisał coś o Jezusie? Na pewno nie. Piotr miał w sobie taką moc Ducha Świętego, że głosił wobec wielu ludzi. Nie bał się, że go wyśmieją za galilejski akcent, za niezbyt szeroki zasób słów, za powtarzające się zwroty. Mało elegancki język nie był dla niego problemem, bo bardziej niż językiem głosił sercem, głosił całym sobą. Tak jak potrafił wyrażał swoje doświadczenie miłości Jezusa (a przeżył przecież tak wiele i doświadczył swojej kruchości i Bożego przebaczenia). To młodsze pokolenie uczniów zacznie pisać i tworzyć dla nas zapis ewangelii św. Piotra. Jego uczeń Marek spisze dokładnie to, co mówił Piotr, bo św. Marek ewangelista był uczniem św. Piotra. Jeśli chcemy więc znać Jezusa takiego, jak widział Go Piotr trzeba nam sięgnąć po ewangelię św. Marka. Dlatego tak ważne jest to byśmy osobiście czytali ewangelię.

Chrystusa zmartwychwstałego rozpoznajemy w znakach wiary. W pierwszą niedzielę Wielkanocną przemawiał do nas znak pustego grobu. W minioną niedzielę przemawiał do nas znak cierpienia Jezusa, który jako zmartwychwstały pozwolił św. Tomaszowi dotknąć swych zasklepionych ran. Dzisiaj przemawia do nas znak słowa Bożego. Tego głoszonego z mocą przez Piotra w jego kazaniu w Jerozolimie i w drugim czytaniu, czyli liście apostolskim. Piotr napisał go w Rzymie i kierował do młodych chrześcijan w Azji Mniejszej. Zapewnia ich, że pieniądze dla życia wiecznego nie mają żadnego znaczenia, bo zostaliśmy odkupienie drogocenną Krwią Baranka niepokalanego i bez skazy.

Chrystusa zmartwychwstałego uczniowie idący do Emaus rozpoznali dopiero, gdy błogosławił, połamał i podał im chleb. Wcześniej poruszały się żywiej ich serca, gdy wyjaśniał im Pisma. Dopiero gest łamanego chleba sprawia, że Go rozpoznają. On im znika z oczu. Przestają Go widzieć, ale odzyskują wzrok, choć nie byli przecież ślepi. Odzyskali wzrok serca. Są przekonani, że spotkali Zmartwychwstałego, choć przy stole teraz z nimi nie ma już nikogo.

Jeśli chcesz znaleźć Chrystusa żywego, czytaj osobiście ewangelię i otwórz oczy na Eucharystię.

Dodaj komentarz