Ręce Chrystusa

 

Oto Ogień i Duch był w łonie, które Cię zrodziło (…) Oto Ogień i Duch są w chrzcie, jak w chlebie i w kielichu jest Ogień i Duch (…) Teraz pożywacie w chlebie Ogień, co daje życie (…) Niech Twoje przenajświętsze Ciało i Krew będą dla mnie jak ogień, który spala drewno moich grzechów i kolce moich żądz”(Efrem Syryjczyk i ryt syryjski)[1]. Słowami syryjskiego diakona Efrema, żyjącego w III wieku po Chrystusie, wchodzimy w tajemnicę Wielkiego Czwartku; Chrystus Pan ustanowił wtedy wieczny Ogień miłości nadając mu kształt służebnego kapłaństwa oraz eucharystyczną kruchość Chleba na życie wieczne.

+Veni Sancte Spiritus!                                                                                                                  2 kwietnia 2026

Wielki Czwartek 2026

Czcigodni Bracia w służebnym kapłaństwie z ks. proboszczem na czele!

Ks. Janie, prałacie (64 lata kapłaństwa), Ks. Dariuszu (41), Ks. Stanisławie Molendys (27), ks. Stanisławie Czernik (19), ks. Pawle Sułko (15), ks. Pawle Matysiak (9), ks. Michale (7)!

Przeżywamy dzisiaj nasze największe kapłańskie i eucharystyczne święto. Ta nierozdzielność Eucharystii i kapłaństwa wynika z istotnego związku tych dwu świętych sakramentów Kościoła; kiedy modliłem się rozeznając co mam powiedzieć w tym wielkoczwartkowym przepowiadaniu Ewangelii dotarło do mnie, że mam powiedzieć o rękach Jezusa. Przez lata Jego dziecięce ręce tuliły się do matczynych dłoni najświętszej Mamy, Maryi, tonęły w ojcowskim uścisku duchowego Taty, Józefa. Jego młodzieńcze ręce nosiły razem z Józefem drewno, budowały sprzęty i domy. Rozciągały zwoje Tory, aby czytać i rozważać z mężczyznami Stary Testament. Przez trzy ostatnie lata Jego ręce wznosiły się do modlitwy, leczyły chorych, wskrzeszały umarłych, rozmnażały chleb i ryby, błogosławiły dzieci.

Jednak tamtego wieczoru, w czwartek przed Świętem Paschy Jezus postanowił dobre czyny swoich rąk wyrazić, utrwalić, zapisać w gestach, które udostępnią Jego miłość na wieki. Ustanowił znaki świętości Bożych rąk, które służą i rozdają Miłość Wcieloną. Ustanowił święte sakramenty Eucharystii i kapłaństwa. Umycie nóg Apostołom stało się bezpośrednią lekcją służby rękami wobec braci. Drugim gestem swoich rąk Jezus ustanowił znak całkowitej zbawczej Ofiary. Wyraził go przeistaczając chleb w Swoje Ciało i wino w Swoją Krew. Potem podawał swoim uczniom prosząc, by spożywali i pili. Nazwał ten znak swojego Ciała i Krwi „kielichem Nowego i Wiecznego Przymierza”, powiedział, że to jest „wydane za nich”. Nie powiedział, że to jest symbol Jego Ciała i Krwi, ale że to jest Jego Ciało i Krew. Dla Żydów było jasne, że oznacza to całą istotę, całego człowieka, całe Istnienie. Najwyższy i Wieczny Arcykapłan uzdolnił i konsekrował tym samym serca dwunastu Apostołów, aby byli kapłanami w służbie zbawienia ludzi. Oczy powiększały się apostołom od pojmowania niepojętego, serca biły żywiej poruszone odkrywaniem Boskiej miłości. Bo tylko Syn Boga mógł siebie przyoblec w pokarm i napój, pozostając w pełni Człowiekiem. Jezus Kapłan udzielił siebie w Ofierze, którą odtąd po całej ziemi będą ponawiać i uobecniać, by miłość była najważniejszym pokarmem. Dużo czasu upłynie nim Apostołowie pojmą sens i głębię tego, co Jezus uczynił w Wieczerniku. Dużo czasu potrzebowali, by wyjść z oparów niepewności, zwątpienia, wstydu, i uwierzyć, że Zmartwychwstały Jezus przychodzi do nich. Kiedy jednak pojęli, stali się sługami Eucharystii, gromadzili wyznawców Jezusa na Ofiarę i Ucztę. Dzielili się słowem o miłości Boga Ojca przekazanym przez Jezusa i mistycznie uobecniali Ofiarę Jezusa wypowiadając słowa „Bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie…”. Kapłańskie ramiona Zbawiciela dopełnią swą służbę, gdy zostaną rozciągnięte na krzyżu na Ofiarę zbawienia wiecznego. Ciekawie wyrażają to malowidła w katakumbach; Kościół często jest [tam] przedstawiany jako kobieta na modlitwie, z szeroko otwartymi ramionami, w postawie „orantki”. Podobnie jak Chrystus, który wyciągnął ramiona na krzyżu, Kościół ofiarowuje się i wstawia za wszystkich ludzi przez Niego, z Nim i w Nim (KKK1368).

Jezus mówi: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”(J 6. 56).

Służba i ofiara. Dwa pojęcia nierozdzielne. Nie ma Eucharystii bez służebnego kapłaństwa. Nie ma pełni posługi kapłańskiej bez odprawiania Eucharystii. Uczy nas Kościół w katechizmie: „1410 Sam Chrystus, wieczny Arcykapłan Nowego Przymierza, działając przez posługę kapłanów, składa Ofiarę eucharystyczną. Sam Chrystus, rzeczywiście obecny pod postaciami chleba i wina, jest również darem ofiarnym składanym w Eucharystii.

Po co nasze kapłańskie ręce Jezusowi? Czy nie mógłby posłużyć się innymi? Tak. I czyni to choćby przez nadzwyczajnych szafarzy Najświętszego Sakramentu, którzy w swoim zwykle niedzielnym trudzie niosą Komunię świętą osobom chorym. Więcej jeszcze! JEZUS rozdaje swą miłość rękami osób, które bezinteresownie służą, pielęgnują, tulą. Ale potrzebował Jezus, nasz Pan takich mężczyzn, którzy oddadzą Mu nie tylko dłonie, ale całą swoją osobę – duszę i ciało, aby Mu towarzyszyli i udzielali sakramenty święte, a zwłaszcza Eucharystię. „Jezus przekazał kapłanowi swój własny sposób miłowania, ofiarowywana się dla naszego zbawienia. Celibat jest nieocenionym darem, jakiego Pan udzielił swojemu Kościołowi. Bezcennym skarbem, którego Kościół zazdrośnie strzeże. Celibat jest wyborem miłości Jezusa. Stawia kapłana po stronie najuboższych, którzy z takiego czy innego względu nigdy nie będą mogli zawrzeć związku małżeńskiego. Po stronie młodych, od których Bóg żąda, dając im zarazem łaskę, aby do chwili zawarcia małżeństwa żyli w czystości, która jest wolnością i ostatecznie radością[2].

Jezus mówi: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”(J 6. 56).

Prosiłem moich przyjaciół – małżonków, których bardzo kocham i w których widzę świętość małżeństwa, aby odpowiedzieli krótko na dwa pytania:

  1. Za co cenią kapłańskie dłonie?

Odpowiedzieli: Za sprawowanie Mszy Świętej, sprawowanie sakramentów świętych błogosławieństwo które są udzielane przez gest rąk”(Ela i Janusz). Kapłańskie dłonie cenimy dzisiaj przede wszystkim za to, że są przedłużeniem autentycznej bliskości i troski o drugiego człowieka. To przez nie sprawowane są sakramenty, które dają nam duchową siłę, a przekazywane błogosławieństwo staje się znakiem oparcia w niepewnej codzienności. Ich ogromną wartość dostrzegamy w zwykłych, ludzkich gestach, które towarzyszą pełnemu empatii wysłuchaniu naszych najtrudniejszych spraw. To dłonie, które uosabiają cichą, wspierającą obecność w chwilach naszych największych kryzysów, dając poczucie, że nie jesteśmy z tym sami. To dłonie, które pomagają wstać i z łagodnością prowadzą dalej wspólną drogą (Justyna i Bogdan)”.

  1. Czego dzisiaj najbardziej oczekujesz od kapłana?

Odpowiedzieli: „Wierności powołaniu, większej aktywności w towarzyszeniu grupom przyparafialnym i bycia otwartym”(Ela i Janusz)

Dzisiaj od kapłana oczekujemy przede wszystkim, aby stał się bliskim towarzyszem naszego codziennego życia. Szukamy w nim pięknego człowieczeństwa, które przejawia się w dojrzałej, naturalnej osobowości, autentyczności i rezygnacji z kościelnego żargonu, tak aby wiara była dla niego żywym stylem bycia, a nie tylko wyuczoną rolą. Oczekujemy postawy „brata w drodze” – kogoś, kto sam duchowo pielgrzymuje, mierzy się z własnymi zmaganiami i potrafi szczerze przyznać, że rozumie nasze trudy. Zamiast surowego moralizowania z góry, potrzebujemy spojrzenia na ludzkie słabości przez pryzmat współczucia i miłosierdzia, dzięki czemu konfesjonał czy duszpasterska rozmowa stają się bezpieczną przestrzenią uzdrowienia, a nie salą sądową. Pragniemy wreszcie mądrego wsparcia, które opiera się na indywidualnym, pełnym szacunku podejściu do drugiego człowieka oraz na pokorze, która pozwala kapłanowi uczciwie doradzić, ale też przyznać, kiedy sama rada duchowa nie wystarczy i konieczna jest pomoc specjalisty”(Justyna i Bogdan).

Ręce kapłana, ręce złożone do modlitwy, ręce udzielające błogosławieństwa, ręce udzielające Komunii świętej, ręce namaszczające świętym olejem chorych, ręce udzielające rozgrzeszenia…

 

Czcigodni Bracia kapłani

Kończąc pragnę złożyć Wam życzenia słowami św. Jana Pawła II, którego 21 rocznicę śmierci dzisiaj przeżywamy. Dosłownie kilkanaście dni przed swą śmiercią Jan Paweł II napisał do kapłanów: „Życie kapłana ma sens, jeśli potrafi on uczynić z siebie dar, oddając się do dyspozycji wspólnoty, służąc każdemu, kto jest w potrzebie. Tego właśnie oczekiwał Jezus od swoich Apostołów”.

Trwajmy sercem przy Jezusie, aby nigdy nie zasmucić Go lenistwem naszych rąk!

 

Drodzy Małżonkowie, Osoby konsekrowane, Osoby samotne, dzieci i młodzi,

Kochani w Chrystusie, Bracia i Siostry!

Módlcie się za nas oraz o nowe święte powołania do służebnego kapłaństwa.

Amen.

[1] W: Daniel Ange. Eucharystia. Miłość wcielona. Warszawa 2005 s. 24-25.

 

[2] Daniel Ange. Eucharystia… s. 71.

Dodaj komentarz