W ciekawy sposób ktoś połączył trzy ważne postawy – cnoty moralne – z ruchami naszego ciała: NADZIEJA pomaga IŚĆ NAPRZÓD, WYTRWAŁOŚĆ pomaga STAĆ, a ODWAGA pomaga WRÓCIĆ. Trzeba zaznaczyć, że nic by nam z tego nie wyszło, gdybyśmy nie żyli w świetle. Bo to światło pomaga nam zobaczyć dokąd iść, kiedy stanąć i wreszcie jak wrócić.
+Veni Sancte Spiritus! 5 nd zwykła rok A 8 lutego 2026
Iz 58,7-10; Ps 112; 1 Kor 2,1-5; Mt 5,13-16
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Słowo Boże mówi dzisiaj o ludzkiej dobroci, która swój korzeń ma w jedynej dobroci Boga. Kto kocha, ten czerpie z Boga, bo Bóg jest miłością. Nie da się być dobrym samym ze siebie. Powiecie, że przecież spotykamy w swym życiu ludzi dobrych, prawych i szlachetnych, którzy deklarują swoją niewiarę w Boga. Tak. Nikt nie odbiera im tej dobroci, Ale ona jest w nich nie dlatego, że Boga nie ma, tylko mimo tego, że oni Boga w swym sercu i życiu jeszcze nie odkryli. Jeśli tak mogę powiedzieć, to Bóg żyje nadzieją, że oni Go odkryją. Bóg okazuje im swoją nieustanną cierpliwość, ojcowską czułość zachowując konsekwentnie wolność, którą im dał stwarzając na swoje podobieństwo.
Prorok Izajasz mówi o uczynkach miłości: „Dziel chleb z głodnym, przyjmij biednych tułaczy, nagiego przyodziej”. Jeśli będziesz to robił z miłości, Bóg udzieli światła Tobie i nawet nie zauważysz jak sam stałeś się latarnią. Dostrzegą to światło nie tylko słabi i schorowani, ale także nadęci bogacze, przekonani o sile swojego pieniądza i układów, którzy nadzieję pokładają tylko w sobie. Podstawą jest szukanie światła u Boga, w miłości, którą Bóg objawił w Chrystusie.
Święty Paweł w swoim liście do Koryntian szczerze mówi, że ponad piękne nauczanie większą wartość ma świadectwo, czyn, działanie, zachowanie tych, którzy chcą naśladować Chrystusa.
Ewangelia jest tak prosta, i pozornie oczywista, że chciałoby się od razu powiedzieć. Kto jest dla ciebie światłem Chrystusa? Komu zawdzięczasz światło wiary? Dla liturgicznej patronki dzisiejszego dnia św. Józefiny BAKHITA byli to Włosi, których poznała. U końca XIX wieku w Sudanie młodziutka Murzynka została porwana przez arabskich złoczyńców. Miała zaledwie 6 lat. Arabowie sprzedawali ją różnym osobom. Torturowali, bili. W końcu została nabyta przez włoskiego konsula, w którego domu po raz pierwszy zaznała pokoju i szacunku. Włosi katolicy nie traktowali tej osoby jak niewolnicy. Wraz z konsulem pojechała do Włoch, by zajmować się jego rodziną. Tam zetknęła się ze zgromadzeniem Córek Miłosierdzia, które ją religijnie wykształciły. Po kilku miesiącach przygotowań Bakhita przyjęła chrzest i bierzmowanie. Otrzymała wówczas imię JÓZEFINA – jako znak nowego życia. Kilka lat później wstąpiła do zgromadzenia Córek Miłosierdzia w Wenecji. Przez następnych 50 lat służyła Bogu i ludziom, podejmując najprostsze prace: gotowanie, sprzątanie, szycie. Jej przyjemny wygląd i ciepły głos pomagał wielu biednym i opuszczonym, którzy przychodzili do klasztoru, w którym mieszkała. Po długotrwałej chorobie zmarła w 1947 r. Kościół ogłosił ja błogosławioną w roku 1992, a świętą w roku 2000. Wiara przyszła przez konsula i jego rodzinę. Trzeba postawić pytanie: dla kogo ty jesteś światłem? Komu opowiedziałeś o Chrystusie w twoim życiu? Ktoś powie: to takie banalne… Ale może było tak, że ktoś podziękował ci za twoją wiarę przełożoną na uczynki, twoją dobroć, bo w niej rozpoznał bliskość miłującego Boga.