Śniegi i mróz w styczniu oznaczają wierność naturze. Mroźny styczeń powoduje utrzymanie się śniegu. Na pewno nie jest tak, że „planeta płonie” jak przekonują zarozumialcy. W świecie medialnego odwracania znaczeń natura „śmieje się” z naiwności niektórych osób. Jak poznać człowieka prawdziwego, czyli takiego, który bez pychy opisuje rzeczywistość?
+Veni Sancte Spiritus! 2 nd zwykła rok A 18 stycznia 2026
Iz 49,3,5-6; Ps 40; 1 Kor 1,1-3; J ,29-34
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Myślę, że wszyscy tęsknimy za autentyzmem i naturalnością, ale nie pozorowaniem naturalności czy wyluzowaniem, który ma nas przekonać do kogoś. Tęsknimy za prawdziwością jego serca. Co to jest prawdziwość serca? To to wiarygodność, czyli zgodność wypowiadanych słów z zawartością serca. Niedawno na wizycie duszpasterskiej usłyszałem od pewnej kobiety, iż jestem jakiś „inny”, bo księża, którzy nawiedzili ją poprzednio z kolędą byli „tacy na luzie”, a ja od razu wyciągam kartotekę i pytam ją o jej wiarę tzn. rozwój jej relacji z Jezusem. Dwa razy zaznaczała w czasie naszego spotkania, że jest szczera; przyznałem, że to wartość i że ja również staram się być szczery, przyszedłem tutaj bowiem z wizytą duszpasterską czyli porozmawiać o sprawach relacji z Chrystusem. Jednak warto zaznaczyć, że ta osoba nie przygotowała ani krzyża czy świec, ani wody święconej; do modlitwy zatem wyjąłem noszony ze sobą swój krzyżyk i położyłem na stole. Po modlitwie, pokropieniu wodą z mojego osobistego kropidełka, chciałem podać pani krzyżyk do pocałowania. Popatrzyła na mnie dziwnie i wybąknęła, że nie pocałuje bo ma problemy ze zdrowiem. A potem, jak zaznaczyłem wyżej, usłyszałem, że jestem „inny”, bo nie „na luzie”. Absolutnie nie wchodzę w treść naszej rozmowy, która pozostaje objęta tajemnicą, jedynie utwierdziłem się w przekonaniu, że osoby ze skomplikowanym życiem osobistym oceniają innych wedle swoich oczekiwań a nie szukania woli Pana Boga.
W innym mieszkaniu małżonkowie mocno posunięci wiekiem, z którymi rozmawiałem o wielu ważnych sprawach ich rodziny i parafii, kilkakrotnie podkreślali, że to taka dobra wizyta. Pan mnie przepraszał, że o innym kapłanie wypowiedział się krytycznie, „bo tamten ksiądz wleciał do nich z kolędą jak po ogień”. Pozdrowiłem i gospodarza i gospodynię braterskim przytuleniem.
Sensem spotkania jest poznanie nie tyle twarzy, co serca osoby. Na wizycie duszpasterskiej – kolędzie – Bóg umożliwia nam kapłanom słuchanie naszych braci i sióstr, którzy w niedziele i święta nas słuchają tj. naszego przepowiadania kaznodziejskiego i homiletycznego. Kolęda daje szansę wysłuchania osób, które mogą nam powiedzieć o sobie, swej relacji z Bogiem; bardzo często są to osoby starsze, które już do kościoła nie mogą iść ze względu na choroby. Nośnikiem łączności ze wspólnotą wiary jest dla nich technologia: Msza w telewizji, koronka do Miłosierdzia Bożego z Łagiewnik, Godzinki czy różaniec z Radiem Maryja. Są też cenne spotkania z osobami, które uczęszczają do innych kościołów, w których spotykają Boga w słowie, sakramentach i wspólnocie wiary. Nie kryję, że trud takiej wędrówki duszpasterskiej przez mieszkania, twarze i serca parafian jest ogromny. Mam świadomość, że idę nie ja, ale ON. Chcę, by został we mnie rozpoznany.
Słowo Boże mówi o ludziach, którzy mają nieść światło Boga innym. Izajasz prorok wprost mówi, o ustanowieniu Sługi Światłością dla pogan. Święty Paweł przedstawia swoje imię oraz imię towarzysza posługi, Sostenesa, gdy adresuje swój list wiary do Koryntian. Wiara bowiem przychodzi przez konkretnych ludzi, którzy mówią o relacji z Bogiem. Jeśli się nie modlą, nie ma relacji, nie mogą dzielić się niczym. Bóg daje się rozpoznać w tych, których twarz i słowa wyrażają serce napełnione relacją z Nim.
Duch Święty dał rozpoznać Janowi Chrzcicielowi, że Jezus z Nazaretu jest Mesjaszem; dotąd znał Go tylko jako kuzyna z Galilei; gdy „ujrzał Ducha zstępującego na Jezusa jak gołębica” zrozumiał, że to oczekiwany Mesjasz. Oczy rozpoznają prawdziwość człowieka sercem.